Mamy oficjalne potwierdzenie – mistrzostwa świata w kolarstwie szosowym odbędą się za 5 lat w Danii. Decyzja została podjęta na kongresie w Zurychu podczas tegorocznego czempionatu globu.
Dania jest państwem o wielu kolarskich tradycjach, a jak widać świetnie radzą sobie również z organizacją imprez sportowych związanych z tą dyscypliną – w 2011 roku organizowano tam już mistrzostwa świata, rok później Giro d’Italia wystartowało właśnie z tego kraju, a i nie możemy zapomnieć o Grand Depart Wielkiej Pętli, które również miało miejsce dwa lata temu w Danii.
To fantastyczne dla duńskiego kolarstwa, to świetna sprawa dla duńskich klubów. To coś wspaniałego do tworzenia fundamentu pod rozwój młodych talentów i odkrywanie nowych gwiazd światowego kolarstwa. To będzie ogromne wydarzenie
– powiedział prezes duńskiego związku kolarskiego Johnny Lillelund
Póki co, jedyne informacje odnośnie trasy potwierdzają organizację globalnego czempionatu na skalę całego państwa. Miastu Aarhus przypadną wyścigi na czas, Zelandii zaś przypadnie organizacja wyścigów ze startu wspólnego, z metą w Kopenhadze.
To bardzo istotne, że zaangażujemy w to wydarzenie całe państwo. Mamy zawodników, którzy żyją w Thy i zawodników, którzy żyją w Kopenhadze, więc nie moglibyśmy skoncentrować tego w jednym ośrodku. Daje to nam idealną okazję na organizację czasówek w rejonie Aarhus, wyścigów ze startu wspólnego zaś w Kopenhadze
– stwierdza ponownie Lillelund
Przewidywany budżet na organizację imprezy to około 140 milionów duńskich koron, z czego połowa to hojna państwowa dotacja.









No to może być tak, że przez 12 lat żaden sprinter nie miał czego szukać na MŚ (od 2016) a potem 2 lata pod rząd koszulka dla sprintera (2028 i 2029).