Otwierający rywalizacją etap jazdy indywidualnej na czas nie był zupełnie bez znaczenia, ale to dziś uczestnicy ostatniego wielkiego touru sezonu po raz pierwszy odsłonią swoje karty. Po hiszpańskiej stronie Estremadury jeżą się już pierwsze konkretne podjazdy, które oddzielą potencjalnych zwycięzców Vuelty od zawodników zmuszonych szybko zrewidować swoje ambicje na najbliższe trzy tygodnie.
Plasencia, z której wystartuje dziś peleton hiszpańskiego wielkiego touru, i włoska Piacenza brzmią jak dawno rozdzielone bliźniaki, więc bardzo ucieszyła mnie informacja, że w końcu się odnalazły i są obecnie miastami partnerskimi. W rzeczywistości osada założona przez Rzymian na terenie dzisiejszej Emilii-Romanii jest 1400 lat starsza, ale rozwój obu miast związany był z położeniem na ważnych szlakach handlowych.
Do różnic, których nie brakuje, należy położenie hiszpańskiej Plasencii u stóp Rezerwatu Garganta de los Infiernos i Parku Regionalnego Serra de Gredos, co z kolei determinuje charakter wtorkowego odcinka ostatniego wielkiego touru sezonu.
Już na pierwszych 50 kilometrach etapu, który łącznie liczy 170,4 kilometra i 3500 metrów przewyższenia, peleton zmierzy się z podjazdami pod Puerto de Cabezabellosa (9,2 km, śr. 5,4%) i Alto de Piornal (13,8 km, śr. 5,5%). Teoretycznie nie są to wzniesienia, które powinny zrobić wrażenie na kolarzach realistycznie aspirujących do czołówki klasyfikacji generalnej wyścigu, ale kombinacja wczesnej fazy rozgrywania wielkiego touru i skrajnego upału jest w stanie dość mocno zakrzywiać rzeczywistość.
Na środkową część etapu przypada 60-kilometrowy odcinek z długim zjazdem i przejazdem doliną, ale właśnie tam ma być we wtorek najgoręcej (do 38 stopni Celsjusza podczas przejazdu peletonu), co nie przysłuży się szybkiej regeneracji. Zlokalizowane w Almaraz farmy fotowoltaiczne sugerują, że taki stan rzeczy jest na tym obszarze standardem.
Na finałową część rywalizacji przypada wspinaczka na 1. kategorii Pico Villuercas (14,6 km, śr. 6,1%), gdzie zlokalizowana jest meta. Jest to wzniesienie o bardzo charakterystycznym profilu, na pierwszych 10 kilometrach nawet w zasięgu bardziej zwinnych sprinterów, po których bez żadnego przygotowania, po zjeździe z głównej drogi, rozpoczyna się piekielnie stromy segment Collado de Ballesteros (2,9 km; 13,4%). To tam, na wąskiej szosie o wątpliwym stanie nawierzchni, ustali się pierwsza hierarchia 79. edycji Vuelta a España.
Ostatnie 1,5 kilometra podjazdu jest łatwiejsze, ale zawiera krótką rampę (nachylenie 15%) dogodnie zlokalizowaną 500 metrów od mety. Jeśli najtrudniejszy segment Pico Villuercas przetrwa mała grupka faworytów, będzie to idealne miejsce do przeprowadzenia ostatecznego ataku.
Oto, co na temat 4. etapu 79. edycji Vuelta a España napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
4. etap (20 sierpnia, wtorek): Plasencia – Pico Villuercas (170,4 km)
Czym byłaby Vuelta a España bez ciężkiego, górskiego etapu już w pierwszych dniach rywalizacji? Położone w Estremadurze Pico Villuercas po raz drugi w krótkim odstępie czasu ugości metę etapową – w 2021 roku wygrywał tam po skutecznej ucieczce Romain Bardet. Tym razem wydaje się jednak, że długa na 14,2 kilometra wspinaczka o średnim nachyleniu 6,2% z mającym miejsce w końcówce segmentem Collado de Ballesteros (2,9 km; 13,4%) może zakończyć się pojedynkiem głównych bohaterów wyścigu, dla których będzie to okazja do sprawdzenia kto do Hiszpanii przyjechał w formie, a kto przemęczony sezonem bądź dopiero jej szukając.


Pogoda
Do 38 stopni Celsjusza w najcieplejszym momencie rozgrywania etapu, który powinien przypaść na przejazd wzdłuż położonych w okolicy Almaraz sztucznych zbiorników na Tagu. Zerowe szanse opadów deszczu i słaby wiatr o zmiennym kierunku, przeważająco W, NW i SWW.
UWAGA: dla całego obszaru rozgrywania 4. etapu 79. edycji Vuelta a España wydane zostały ostrzeżenia meteorologiczne o skrajnych upałach. W związku z tym mogą zostać podjęte decyzje o zmianie przebiegu rywalizacji.
Faworyci
O kolarzach mających walczyć o czołowe miejsca klasyfikacji generalnej wiemy w tej chwili tyle, ile ujawniła sobotnia jazda indywidualna na czas. Ci, którzy ponieśli w niej ponadprogramowe straty powinni jak najszybciej przejść do ofensywy, jednak wielokrotnie powtórzone już schematy każą stawiać w tej chwili na kolarzy, którzy rozpoczęli wyścig bez rdzy w nogach.
Ponieważ Vuelta jest Vueltą, a podczas pierwszego górskiego etapu najsilniejsi liderzy mogą chcieć się sobie przyglądać nawet na najtrudniejszym odcinku wspinaczki, wskazuje to na finałowy sprint z Primožem Rogličem (Red Bull-BORA-hansgrohe) w roli głównej. Najstarszy z czołowych Słoweńców świetnie spisał się podczas otwierającej wyścig czasówki, w końcu przypominając samego siebie sprzed przejścia do nowej ekipy.
W takim scenariuszu instrumentalna będzie pomoc ścigającego się w tych samych barwach Aleksandra Vlasova, który rzadko odznacza się stabilną formą, ale rozpoczął hiszpański wielki tour bardzo mocno, a strome boczne drogi wydają się preferowanym przez niego terenem łowów.
UAE Team Emirates na pewno będzie kolektywnie zmotywowana, by dowieść dziś swojej mocy, jak miało to miejsce podczas tegorocznych Giro d’Italia i Tour de France. Spośród ich potencjalnych liderów, na lepszej pozycji po jeździe indywidualnej na czas znajduje się João Almeida, ale 26-letni Portugalczyk potrzebuje absolutnego szczytu formy, by dotrzymać tempa najlepszym po przyspieszeniu na stromym 3-kilometrowym odcinku. Na charakterystyczną dla Almeidy minimalizację strat gdzieś na drugim planie raczej nie będzie dziś czasu. Na papierze, ten konkretny etap jest lepszy dla Adama Yatesa, choć zabłysnąć równie dobrze może ponad połowa składu ekipy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich – Brandon McNulty, Marc Soler, Jay Vine czy Isaac del Toro.
Visma | Lease a Bike ma w swoich szeregach lidera klasyfikacji generalnej Vuelty i obrońcę tytułu sprzed roku, póki co nie w jednej osobie, ale czy drużyna ta zdecyduje się kontrolować wydarzenia na trasie wtorkowego odcinka? Wiedząc, jak bardzo Sepp Kuss chce unikać jakiejkolwiek presji związanej z jego rolą w tym wyścigu, prawdopodobnie tak się nie stanie, a Amerykanin będzie chciał po cichu ocenić swoją formę na tle bardziej wymagającej niż w Burgos konkurencji. Na papierze to bardzo dobra dla niego końcówka, choć w scenariuszu zakładającym sprint z niewielkiej grupy trudno mu będzie zwyciężyć z bardziej dynamicznymi rywalami. Przy okazji zobaczymy, jaka rola przypadnie Cianowi Uijtdebroeksowi.
Na finiszu w grupie najlepszych zależeć będzie między innymi Thymenowi Arensmanowi, Carlosowi Rodriguezowi (INEOS Grenadiers), Mikelowi Landzie (Soudal Quick-Step), Benowi O’Connorowi (Decathlon AG2R La Mondiale), czy Giulio Ciccone (Lidl-Trek), ale kolarzami, którzy na tego rodzaju finiszu mogą być w stanie walczyć o znacznie więcej są Mattias Skjelmose (Lidl-Trek), Lennert van Eetvelt (Lotto Dstny) czy Antonio Tiberi (Bahrain-Victorious). Jeśli odcinek jazdy indywidualnej na czas był zwykłym wypadkiem przy pracy, fajerwerki powinien odpalić też Richard Carapaz (EF Education-EasyPost), a swoją najlepszą formę na hiszpańskich szosach zazwyczaj pokazuje rzadko wygrywający Enric Mas (Movistar).
Nie jest bardzo prawdopodobne, ale ciągle możliwe, że żadna z czołowych drużyn nie będzie się dziś kwapić do przejęcia kontroli nad wydarzeniami na trasie. Tego rodzaju nastroje są łatwe do odczytania na pierwszych kilometrów rywalizacji i zdecydowanie zwiększą szanse ucieczki dnia, udziałem w której mogą być zainteresowani na przykład Laurens De Plus (INEOS Grenadiers), Valentin Paret-Peintre (Decathlon AG2R La Mondiale), Carlos Verona (Lidl-Trek), Marco Frigo (Israel-Premier Tech), Andreas Kron (Lotto Dstny), Einer Rubio, Pelayo Sanchez (Movistar), Torstein Træen (Bahrain-Victorious), Rein Taaramäe (Intermarche-Wanty), Harold Tejada (Astana Qazaqstan) czy niezmordowany Luis Angel Mate (Euskaltel-Euskadi).
Wszystko o 79. Vuelta a España:
- Trasa wyścigu
- Lista startowa
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Przewodnik po klasyfikacjach pobocznych
- Najnowsze artykuły










