Fot. Marek Bala
Fot. Marek Bala

Piotr Pękala z Reprezentacji Polski był najlepszym Polakiem na drugim etapie Tour de Pologne. Podczas indywidualnej jazdy na czas do zwycięskiego Tima Wellensa stracił niewiele ponad minutę. 

Jak się okazuje kolarz na co dzień jeżdżący w drużynie Santic-Wibatech, od wielu lat nie jeździł na rowerze czasowym.

– Nie myślałem dziś o dobrym wyniku, życzyłem Rafałowi Majce aby powalczył o zwycięstwo.  Na rowerze czasowym nie ścigałem się bodajże od pięciu lat, nie miałem pojęcia na co mnie stać. Wiedziałem, że taki długi, wymagający wysiłek jest moją mocną stroną. Podszedłem do tego poważnie, starałem się jechać mocno od startu. Na pewno sporo straciłem na sprzęcie, który jest bardzo istotny w indywidualnej jeździe na czas. Ja nie miałem takich możliwości jak drużyny najwyższej dywizji. Mimo to nie poddawałem się, pojechałem jak najlepiej i jestem bardzo zadowolony. Trasa bardzo mi odpowiadała, teren górski jest moją mocną stroną, dodatkowo bardzo lubię Karkonosze.

26-letni zawodnik jest pozytywnie nastawiony przed kolejnymi etapami i zapowiada walkę o zwycięstwo na jednym z odcinków.

Plan na kolejne dni uzależniony jest od drużyny i dyrektorów sportowych. Osobiście chciałbym walczyć o etap, miejsce w generalce mi odjechało, wierzę w to że w ciężkim terenie mogę walczyć z najlepszymi kolarzami na świecie i wygrać etap.

Myślę że zabranie się do ucieczki w kolejnych dniach będzie dużo trudniejsze niż zwykle, bo wielu liderów zawiodło i nie mając nic do stracenia, będą chceli powalczyć o zwycięstwo etapowe. Z drugiej strony jak pójdzie mocna ucieczka, będzie miała większe szanse dojechać do mety.

Najlepszy Polak na drugim etapie Tour de Pologne, dodał:

Ten dzisiejszy wynik nie zmieni mojej kariery, ale pokazuje że jestem w dobrej dyspozycji. Uważam, że straciłem na sprzęcie, na pozycji, do tego przygotowywałem się w bardzo krótkim czasie. Miałem jedynie tydzień aby zorganizaować rower czasowy i przygotować się do czasówki optymalnie. Pozakałem, że nie jestem gorszy od najlepszych kolarzy na świecie. Pozytywnie mnie to nastraja przed następnymi etapami.

Na koniec chciałbym bardzo podziękować Panu Grzegorzowi Kowalowi, który pożyczył mi swój prywatny sprzęt i dzięki niemu mogłem jechać na rowerze czasowym. Do tego dziękuję mechanikom Reprezentacji Polski, którzy do późnych godzin nocnych pracowali przy moim rowerze.

Poprzedni artykułTim Wellens – tak jak 8 lat temu (no prawie)
Następny artykułVuelta a España 2024: INEOS Grenadiers z dwoma liderami
Marek Bala
Pomysłodawca, założyciel i właściciel naszosie.pl. Z wykształcenia ekonomista, kilkanaście lat zarządzający oddziałami banków. Pracę w „korpo” zakończył w 2013 i wtedy to zdecydował poświęcić się tylko pasji. Na szosie jeździ amatorsko od ponad 20 lat. Mąż i ojciec dwóch synów.
guest
11 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

i chłopak objechał Rafała Majkę, na najlepszym sprzęcie i zapowiadającego walkę 😀
Gratulacje!

Paweł
Paweł

To po raz kolejny pokazuje w jakim stanie jest Polski Związek Kolarski. Reprezentant Polski sam musi sobie załatwiać rower na najważniejsze zawody w swoim kalendarzu…

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Paweł

Akurat to nie ma nic wspólnego z tematyką związkową – zawodnicy w reprezentacjach szosowych zawsze korzystają ze swojego sprzętu, bo zwyczajnie to na nim trenują i ścigają się na co dzień, mają go dopasowanego, często odbywają ze swoim rowerem tzw. bike fitting etc.

Adam
Adam

Chłopak jeździ w najniższej dywizji, mówi że pożyczył rower bo pewnie w klubie nie ma czasówki….
Zakłada koszulkę z orzełkiem i w tym momencie związek powinien być gotowy na zapewnienie mu topowego sprzętu.
Teraz można sobie pogdybać co by było gdyby miał odpowiednie wsparcie i sprzęt to ile sekund mógł urwać na każdym przejechanym kilometrze.

Grzesiek
Grzesiek

Panie redaktorze Jakubie,
Jakubie,

To, że zawodnicy jeżdżą na klubowym sprzęcie to jasne, ale czy ktoś powołując tego chłopaka do drużyny narodowej zainteresował się jakim sprzętem dysponuje?
Gdyby w klubie jeździł na Tribanie też wypuściliby go na wyścig WT?

Dyrektor sportowy Brożyna to chyba trener kadry zatrudniony przez PZKol?
Nie miał możliwości zorganizować sprzętu? Ze znajomościami w WT, wśród innych zespołów? Tylko jakaś prywatna osoba pożyczyła rower.
Wygląda na to, że przyjęli za pewnik, że coś tam ma i będzie miał na czym jechać.
Czy to nie jest tragiczne, zarządzanie na poziomie zabawy w piaskownicy, gdzie mama prosi a na końcu sama sprząta zabawki po dzieciach (case zgrupowań Pikulik).

Tego całego związku nie sposób bronić, choć zakładam, że część ludzi tam pracujących robi to społecznie i z serca.
Skoro prywatne imprezy np. masterów kwitną i zarabiają na siebie, może warto aby biznes zaczął zarządzać tym pseudo związkiem. Gorzej nie da się już działać.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Grzesiek

Na całym świecie zakłada się, że zawodnik na wyścig szosowy w barwach kadry przyjedzie ze swoim rowerem. Czy uzna Pan szwajcarski związek za nieudaczników w związku z tym w jakiej sytuacji był w kwietniu Alexandre Balmer podczas worldtourowego Tour de Romandie?
https://naszosie.pl/2024/04/29/alexandre-balmer-przejechal-tour-de-romandie-na-rowerze-z-przebiegiem-60000-kilometrow/

Adam
Adam

To nie znaczy że musimy z nich brać przykład. Efekty działań powielanych dziesięcioleciami przez związek każdy z nas widzi w rankingu UCI. Bez zmian, dużych zmian będziemy tylko spoglądać jak wszyscy nam odjeżdżają.

Grzesiek
Grzesiek

Czy w tej dyskusji chodzi o pokazywanie skrajnych i patologicznych przypadków?
W ten sposób każdą tezę da się obronić.

Nie ma żadnych, ale to żadnych chęci ze strony włodarzy, aby czymkolwiek się interesować. Dobrze podsumował ten cały związek redaktor Jaroński…ale najważniejsze, że prezes się zakwalifikował.

Jak ktoś zleca mi zadanie, przygotowanie projektu na kilka mln PLN, to po wybraniu moich usług, na początku ustala czego potrzebuję do projektu, jakich danych, a potem rozlicza z efektów…

Analogicznie, wybierając kogoś do reprezentacji należy zainteresować się jak człowiek dotrze na wyścig, jak wygląda ze sprzętem, a nie z góry przyjmuje że zawodnik z zespołu którejś tam dywizji wszystko ma.
Lepiej, może sobie sam kupić z związek mu potem zwróci XD

Skoro tu jest tak profesjonalnie to na czym jeżdżą juniorzy?
Na tym co kupią rodzice, bo kluby typu Cartusia Kartuzy sprzętu nie zapewniają.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Grzesiek

Tak, na każdym szczeblu na szosie zawodnicy jeżdżą na swoim sprzęcie klubowym bądź prywatnym i naprawdę nie wynika to ze złej woli, a m.in. z kwestii dopasowania się do sprzętu. Rowery nie są uniwersalne by można było bez żadnych problemów ot tak przesiadać się nagle na coś innego.

Marcin
Marcin

@Jakub Jarosz
Bzdury! Jeśli zawodnik w ciągu tygodnia znalazł rower od prywatnej osoby i był w stanie go do siebie dopasować z pomocą mechaników. Wybór zawodników do kadry był wcześniej niż tydzień przed startem TdP, więc związek mógł stanąć na wysokości zadania i doinformować się, że nie każdy zawodnik kadry dysponuje rowerem czasowym i pomóc w tej kwestii. To nie jest jednorazowa wtopa związku. Uważam, że takie poczynania trzeba nagłaśniać i w żadnym przypadku nie próbować tłumaczyć, że nie wynikało to ze złej woli związku. PZKol znowu dał ciała i kropka.

Pawel
Pawel

Dodam tylko ze dopiero za obecnej kadencji zarzad próbuje rozliczyc pamietny rok 2017. Burdel w papierach ze prezesi kolejno uciekali byle tego nie ruszać. To nie sa zaniedbania tego roku. Oby sprawozdanie ukonczyli do wyborow.