fot. Le Tour de France

Biniam Girmay (Intermarché – Wanty) był najszybszy z peletonu na trzecim etapie „Wielkiej Pętli”. To pierwsze zwycięstwo Erytrejczyka w TdF. Nowym liderem został Richard Carapaz (EF Education – EasyPost). 

Po dwóch trudnych etapach Tour de France przyszedł czas na sprinterską potyczkę. Najdłuższy odcinek tegorocznej „Wielkiej Pętli” prowadził z Piacenzy do Turynu i liczył prawie 231 kilometrów. Po drodze na kolarzy czekały trzy łatwe górskie premie.

Nie było zbytnio ataków od początku etapu. Przed peletonem pojawili się dwaj kolarze Uno-X Mobility: lider klasyfikacji górskiej Jonas Abrahamsen i Johannes Kulset. Jednak dwaj Norwegowie po kilku kilometrach wrócili do głównej grupy.

Po pierwszej godzinie średnia etapu wynosiła 38,5 km/h, więc kolarze jechali raczej w średnim tempie. Niektóre ekipy zaczęły na platformie X lekko sobie śmieszkować.

Angielskim kibicom piłkarskim żart Soudal Quick-Step Pro Cycling Team zapewne nie przypadł do gustu.

Z kolarskiej perspektywy nic ciekawego nie działo się na kolejnych kilometrach. Na Côte de Tortone – Fausto Coppi (1.1 km długości; średnie nachylenie 6.1%) jako pierwszy zameldował się oczywiście Abrahamsen, choć małego psikusa chciał mu zrobić Jonas Rickaert (Alpecin-Deceuninck).

Ciekawie zrobiło się na lotnej premii w Alessandrii. Najszybszy okazał się Mads Pedersen (Lidl – Trek), drugi Jasper Philipsen (Alpecin – Deceuninck), a trzeci Bryan Coquard (Cofidis). Szóste miejsce wywalczył lider klasyfikacji punktowej (jak i górskiej), czyli Abrahamsen. Norweg miał szansę utrzymać koszulkę, ale tracił ją przy wygranej na mecie Pedersena i swoim miejscu poniżej pierwszej szóstki. Niestety po premii także nie zawiązała się żadna ucieczka.

 

Po trzech godzinach średnia nadal oscylowała wokół 39,5 km/h. Defekt miał Mark Cavendish, który nadal liczy na pobicie rekordu Eddy’ego Merckxa w liczbie zwycięstw w Tour de France. Póki co ich licznik zatrzymał się na 34. triumfach.

W peletonie na czele kręcili zamiennie kolarze Team Jayco AlUla, Lidl – Trek i Alpecin – Deceuninck. Na Côte de Barbaresco (1,5 km długości; średnie nachylenie 6,5%) dość nieoczekiwanie jedyny punkt zgarnął Matteo Sobrero (Red Bull – BORA – hansgrohe). Włoch pochodzi z tych terenów i bardzo chciał wygrać tę premię górską.

66 kilometrów przed metą na samotny atak zdecydował się Fabien Grellier (TotalEnergies). Francuz trochę rozruszał sprinterskie ekipy, które musiały zwiększyć tempo. Jego akcja trwała 38 kilometrów.

Powoli rozpoczynała się walka sprinterskich pociągów. 14 kilometrów przed metą w kraksie ucierpiał Casper Pedersen (Soudal Quick-Step), ale wrócił do rywalizacji. Defekt na sześć kilometrów przed metą miał mistrz świata Mathieu van der Poel (Alpecin – Deceuninck). To mocno komplikowało walkę Jaspera Philipsena o zwycięstwo.

Było chaotycznie i bardzo nerwowo. Niestety 2300 metrów przed metą mieliśmy wielką kraksę. Dziś strefa ochronna wynosiła jednak aż pięć kilometrów. Przez kraksę w czołówce jechało tylko około 30 zawodników. Najszybszy w tym dość dziwnym sprincie okazał się Biniam Girmay (Intermarché – Wanty). Kolejne miejsca zajęli Fernando Gaviria (Movistar Team) i Arnaud De Lie (Lotto Dstny).

Nowym liderem (dzięki sumie miejsc) został Richard Carapaz (EF Education – EasyPost).

Wyniki trzeciego etapu Tour de France 2024:

Results powered by FirstCycling.com


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułTour de France 2024: Dylan Groenewegen zafiniszuje w nowych, „dziobatych” okularkach
Następny artykułRandka w ciemno – recenzja Trek Madone generacji 8
Arek Waluga
Pismak z pasji, nie z wykształcenia. Wielbiciel scoutingu i skarbów kibica. Pisze to co myśli, a nie co wypada.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze