fot. Equipo Kern Pharma / Alessandro Perrone / Sprint Cycling Agency

Mistrzostwa Polski rokrocznie są okazją do spotkania zdecydowanej większości polskiego peletonu w jednym miejscu. Pojawiają się tu zarówno kolarze z World Touru, jak i lokalnych drużyn. Teraz w Płocku i okolicach zobaczymy jednego zawodnika, który mimo 24 lat na karku zadebiutuje w Mistrzostwach Polski. To Danny van der Tuuk, który od kilku miesięcy ściga się z polską licencją.

Bracia Danny i Axel van der Tuuk od lat obecni są w zachodnim peletonie i cały czas rozwijają się jako kolarze. Swoje pierwsze kroki stawiali w holenderskich ekipach – Danny miał kilkuletni epizod w Metec – SOLARWATT p/b Mantel, a obecnie ściga się w Equipo Kern Pharma, natomiast Axel wciąż jeździ w barwach pierwszej z wymienionych drużyn. Jednak co dwaj Holendrzy mają wspólnego z Polską?

Odpowiedź jest prosta – mamę, a w przypadku Danny’ego również dziewczynę. Skupiając się na starszym, 24-letnim bracie można dostrzec, że od marca tego roku ściga się on z polską licencją. Jak sam mówi, od zawsze czuł się w połowie Holendrem, a w połowie Polakiem.

– Moja mama jest Polką, więc kiedy byłem mały, to cały czas mówiłem po polsku. W Holandii mieszka też moja ciocia z Polski, więc ten język był obecny w mojej rodzinie

– mówił, rzecz jasna po polsku, Danny van der Tuuk w rozmowie z Naszosie.pl na początku marca.

– Mam dziewczynę Polkę, a do tego czuję się tak samo Holendrem, jak i Polakiem. Pomyślałem, że może będzie dla mnie lepiej ścigać się z polską licencją

– dodał kolarz Equipo Kern Pharma.

Urodzony w Holandii Danny van der Tuuk przyznaje, że język polski od lat był obecny w jego rodzinie. Kraj nad Wisłą odwiedzał też regularnie w wakacje, kiedy spotykał się z mieszkającą tu częścią rodziny. Jego przygoda z kolarstwem rozpoczęła się w wieku 15 lat, gdy zrozumiał, że bardziej niż łyżwy pociąga go rower.

– Jeździłem na łyżwach i w lecie trenowaliśmy na rowerze, ale w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że wolę jeździć na rowerze. Wystartowaliśmy z bratem w kilku małych wyścigach i to polubiliśmy. Zaczynałem, jak miałem 15 lat i potem wszystko poszło szybko

– powiedział Danny.

Co ciekawe, istotną rolę w tej historii odegrał Maciej Bodnar – wybitny polski czasowiec, który przed laty pomieszkiwał w holenderskim domu Van der Tuuków.

– Znam dobrze Maćka Bodnara, on już nie jeździ, ale mieszkał u nas w Holandii przez parę lat, gdy byłem mały. Mówił mi, że może za kilka lat będzie mi prościej ścigać się w Polsce – w Holandii mamy Van der Poela, Kooija i wielu dobrych kolarzy, więc trudniej jest jeździć w kadrze. Ale nie chodziło tylko o to, bo jestem w połowie Polakiem – urodziłem się w Holandii, ale równie dobrze mogłem w Polsce, bo tak jak mówiłem, moja mama jest Polką. Jeśli kiedyś będę mógł wystartować w reprezentacji, to będę bardzo szczęśliwy

– opowiadał Danny van der Tuuk przyznając, że ewentualne powołanie na Tour de Pologne w przyszłości byłoby dla niego ogromnym wyróżnieniem.

W Wyścigu Dookoła Polski 24-latek jeszcze nie wystartował, ale brał już udział w polskich zmaganiach. Mogliśmy oglądać go między innymi na trasach Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków, Karpackiego Wyścigu Kurierów czy ORLEN Wyścigu Narodów, gdzie zajął wysokie, 12. miejsce w klasyfikacji generalnej.

– W Wyścigu Solidarności jest wiele sprintów, więc nie jest to mój typ terenu, ale w Karpackim Wyścigu Kurierów wygraliśmy klasyfikację generalną. To był fajny wyścig, tak samo jak ORLEN, gdzie byłem 12. w klasyfikacji generalnej. Lubię ścigać się w Polsce, ale niestety nie przyjeżdżamy tu na wyścigu

– powiedział zawodnik Equipo Kern Pharma.

W hiszpańskiej ekipie Danny van der Tuuk znalazł się ze względu na swoje oddanie dla drużyny i umiejętność prowadzenia peletonu przez długi czas. Sam przyznaje, że relacje między nim a zespołem są bardzo dobre i zaadaptował się do hiszpańskiego stylu życia, również przez to, że mieszka w Gironie.

– Cały czas robię progres, mam dużo dni wyścigowych, też te największe. Kilka razy startowałem w Liege-Bastogne-Liege, a tam ścigają się najlepszy zawodnicy na świecie. W tym roku jedziemy Vueltę i jeśli będę miał dobry sezon, to chciałbym w niej wystartować

– opowiadał Danny van der Tuuk.

„Nowy” polski kolarz przyznał również, że w wolnym czasie lubi pomagać rodzicom przy produkcji ubrań kolarskich, a także cieszy się życiem w nadmorskiej Gironie, które – jak dodaje – jest najlepszym miejscem do trenowania. Za sprawą kolejnych występów z polską flagą przy nazwisku będziemy z pewnością coraz lepiej poznawać Danny’ego van der Tuuka. Najbliższa okazja do zobaczenia polskiego kolarza w akcji nadarzy się już w tym tygodniu – jutro stanie na starcie indywidualnej jazdy na czas w Mistrzostwach Polski, a w niedzielę weźmie udział w wyścigu ze startu wspólnego.

 

Poprzedni artykułCzas na elitę – zapowiedź 2. dnia Mistrzostw Polski 2024
Następny artykułMateusz Gajdulewicz: „Przyjechałem tu po złoto”
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Leszek z Kasjanu
Leszek z Kasjanu

O. holender Polak