Giro d’Italia zdążyło nas już przyzwyczaić do nieoczywistych końcówek, obfitujących w ataki, mające na celu zaskoczenie sprinterów. Wczoraj wymagającą technicznie końcówkę wykorzystał Jhonatan Narvaez, który został złapany przez peletonu tuż przed metą.
Pierwszy lider tegorocznego Giro d’Italia wciąż jest głodny zwycięstw. Jhonatan Narvaez z INEOS Grenadiers zakończył pierwszy tydzień włoskiego wielkiego touru tak, jak go rozpoczął – aktywną jazdą. Tym razem samotnie uciekł peletonowi na kilka kilometrów do mety, a liczne zakręty i pofałdowany teren sprzyjał utrzymaniu się na czele.
Sytuacja Ekwadorczyka wyglądała bardzo dobrze – jeszcze 600 metrów przed metą, przewaga kolarza INEOS Grenadiers wynosiła kilka sekund. Wtedy na czele głównej grupy pojawił się Tadej Pogačar, pomagający swojemu sprinterowi, Juanowi Sebastianowi Molano. Następnie pałeczkę przejęli kolarze Lidl-Trek, rozprowadzający Jonathana Milana.
Zlikwidowali tym samym przewagę Narvaeza, który został złapany na ostatnich metrach.
– Mieliśmy szansę, to był wyjątkowy etap z zakrętami i krótkimi podjazdami w końcówce. Jeśli nie próbujesz, nigdy nie dowiesz się, co może się wydarzyć. Właśnie dlatego kolarstwo jest piękne. To wciąż rozczarowujące, bo było bardzo blisko, ale takie jest kolarstwo. Takie rzeczy dzieją się w każdej dyscyplinie. Sport uczy waleczności, każdego dnia
– mówił Ekwadorczyk w rozmowie z Cyclingnews.
– W pewnym sensie to było zaplanowane. Drużyna dała mi wolną rękę, ale musieliśmy się upewnić, że nasz lider jest bezpieczny. Widziałem, że mam całkiem dużą przewagę, ale w końcówce zabrakło 15-10 metrów. W każdym razie, jechałem bardzo dobrze
– dodał zmotywowany Jhonatan Narvaez, liczący na kolejne szanse w drugim i trzecim tygodniu Giro d’Italia.
Bezpośrednio po zakończeniu etapu w mediach społecznościowych pojawiły się spekulacje, jakoby mocna zmiana Tadeja Pogačara była rewanżem za przegrany pierwszy etap wyścigu, na którym Narvaez okazał się nieco szybszy od Słoweńca. Lider klasyfikacji generalnej pomagał jednak Juanowi Sebastianowi Molano, który miał szanse na etapowe zwycięstwo, a ostatecznie uplasował się na trzeciej pozycji.
– Końcówka była dziś bardzo ciężka, ale Molano wykonał świetną pracę, by utrzymać się z przodu. Starałem się mu pomóc, ale nie wystarczyło to na zwycięstwa. Jeśli mogę pomóc, szczególnie w tak trudnej końcówce, to chcę to robić
– powiedział Tadej Pogačar.










