Wyścig Tour of Türkiye, po roku degradacji do pierwszej kategorii, powraca do poziomu ProSeries. Bycie na zapleczu World Touru może sugerować mocną listę startową i poniekąd tak jest. Do Turcji przyjechało wielu renomowanych sprinterów, ale jednocześnie ciężko wytypować faworytów klasyfikacji generalnej. Co warto wiedzieć o 59. edycji Presidential Cycling Tour of Türkiye?
Najważniejsza turecka impreza wieloetapowa przez dekady była tylko lokalnym wyścigiem, w którym dominowali gospodarze, a po wygrane sięgali także Irańczycy, Bułgarzy czy kolarze ze Związku Radzieckiego. Swój triumf w tamtej epoce zanotował tam także Polak – Zbigniew Szczepkowski był najlepszy w 1982 roku. W sezonie 2008 rozpoczął się jednak proces profesjonalizacji zmagań w Turcji, a nadawanie coraz wyższych kategorii przyciągało na start coraz większe gwiazdy.
W 2009 roku całe zmagania wygrał Daryl Impey, dalej na listę triumfatorów Presidential Cycling Tour of Türkiye dopisywali się tak znani zawodnicy jak Giovanni Visconti (2010), Adam Yates (2014), Diego Ulissi (2017), Felix Großschartner (2019) czy przed rokiem Alexey Lutsenko. Ważniejszymi gwiazdami byli jednak zwykle sprinterzy – po 11 etapów w historii wygrali tu André Greipel i obecny w tym roku na starcie Mark Cavendish, 9 w swoim dorobku ma Sam Bennett, a 7 razy triumfował Jasper Philipsen.
Kategoria wyścigu
Presidential Cycling Tour of Türkiye to prawdopodobnie najbardziej wahający się między różnymi kategoriami wyścig na świecie. Choć warto pamiętać, że wagę imprezy często tworzy nie cyferka przy nazwie, a obecni na nim zawodnicy, to prześledźmy jego historię:
- 2005-07 – 2.2
- 2008-09 – 2.1
- 2010-16 – 2.HC (dzisiejsze 2.Pro)
- 2017-19 – 2.UWT (World Tour)
- 2020 – spadek do 2.Pro, zmagania anulowane
- 2021-22 – 2.Pro
- 2023 – 2.1
- 2024 – 2.Pro
Takie zmiany wpływały przede wszystkim na liczbę World Teamów na starcie, a także możliwość zapraszania przez organizatorów mniejszych grup kontynentalnych. Dla przykładu w tym roku mamy na starcie takowych 12, a jedną z nich jest Mazowsze Serce Polski.
Trasa
Etap 1. (21.04 – niedziela): Antalya – Antalya (134,7 km)
Rywalizację otworzy sprinterski etap wokół Antalyi. Organizatorzy zastosowali zmienne podziałki na swoich profilach, co może budować nastrój trudnej rywalizacji, ale jedyna górska premia to ledwie 2100 metrów o średnim nachyleniu 6,1% – zdecydowanie za mało by mocno podzielić stawkę.

Etap 2. (22.04 – poniedziałek): Kemer – Kaş( 190,6 km)
Drugiego dnia będzie już nieco trudniej, albowiem druga z górskich premii to aż 11,9 kilometra wspinaczki o średnim nachyleniu 4,9%. Ciekawe czy znajdzie się ekipa chętna do trzymania peletonu w ryzach i odczepienia najmniej odpornych na takie trudności sprinterów, czy też o wygraną powalczą harcownicy.

Etap 3. (23.04 – wtorek): Fethiye – Marmaris (147,4 km)
Ciężko wyobrazić sobie Presidential Cycling Tour of Türkiye bez etapu do Marmaris. Choć trasa wydaje się być pofałdowana to wystarczy spojrzeć na listę ostatnich triumfatorów by wiedzieć co nas czeka, a są nimi Mark Renshaw (2012), André Greipel (2013 i 2015), Mark Cavendish (2014), Sacha Modolo (2016), Sam Bennett (2017 i 2018) oraz Jasper Philipsen (2021 i 2023).

Etap 4. (24.04 – środa): Marmaris – Bodrum (137,9 km)
Sprinterzy dostaną swoją szansę także i 4. dnia zmagań. Choć teren w Turcji nie jest całkowicie płaski to trudności te nie powinny sprawiać problemów najszybszym zawodnikom w stawce.

Etap 5. (25.04 – czwartek): Bodrum – Kuşadası (177,9 km)
Bardzo ciekawą zagadką jest z kolei etap numer 5. Choć ostatnia ścianka nie jest oznaczona jako górska premia to mamy tu do czynienia z 1,5 kilometra o średnim nachyleniu aż 8,4% oddalonym od mety o niespełna 20 kilometrów. Czyżby ktoś tu mógł spróbować jakoś podzielić stawkę?

Etap 6. (26.04 – piątek): Kuşadası – Manisa (160,1 km)
Oto królewski etap 59. edycji Presidential Cycling Tour of Türkiye. Jedyna meta ulokowana na podjeździe, ale za to jaka! Finałowa wspinaczka to aż 14 kilometrów o średnim nachyleniu 7,1%. Różnice na mecie zapewne będą naprawdę ogromne.

Etap 7. (27.04 – sobota): İzmir – İzmir (125,4 km)
Gdy już poznamy kolarza, którego zadaniem pozostanie dowiezienie koszulki lidera do mety wyścigu, powrócą etapy, których się spodziewamy – 2 ostatnie dni to ponownie rywalizacja dedykowana sprinterom.

Etap 8. (28.04 – niedziela): Stambuł – Stambuł (105,4 km)
Na koniec na kolarzy czeka krótki i łatwy etap na ulicach najbardziej zaludnionego miasta w Turcji. Nie ma tu jednak mowy o przyjaźni – choć o triumf powinni powalczyć sprinterzy to trzeba będzie uważać by nie zgubić się np. na bocznych wiatrach.

Pogoda
Ciężko w kilku słowach opisać prognozę pogody dla sporego obszaru i ponad tygodnia rywalizacji, ale w Turcji ogólnie rzecz ujmując będzie bardzo ciepło i przeważająco słonecznie. Temperatury nie powinny spadać poniżej 16-18 stopni Celsjusza w godzinach porannych, zaś w szczycie mogą przekraczać nawet 30 stopni. Ewentualne deszcze zapowiadane są na czwartek – a zatem dzień przed królewskim etapem. Do tego w Turcji lubi powiać – nieraz już wyścig nie rozgrywał się w górach, a na rantach i warto o tym pamiętać.
Faworyci
Pół żartem, pół serio analizę kolarzy, po których możemy się spodziewać walkę o triumf w klasyfikacji generalnej można by zacząć od zapytania niebios za jakie grzechy przychodzi nam szukać faworyta na liście startowej. Jak na wyścig ProSeries ta jest bowiem bardzo specyficzna – znajdziemy tu wielu dobrych kolarzy, ale nie ma na starcie ani jednej gwiazdy, po której można by się spodziewać zwycięstwa.
Jeśli chodzi o 4 obecne na starcie World Teamy to tylko 2 zabrały one na start jakiegokolwiek górala. Astana Qazaqstan Team może liczyć na Harolda Martína Lópeza, którego największym sukcesem w karierze póki co jest 9. miejsce w zeszłorocznym Vuelta a Burgos, a także na Vadima Pronskiy’iego. Jeszcze bardziej na siłę wyróżniam kolarza BORA-hansgrohe – 20-letni Alexander Hajek był w historii 3. w Karpackim Wyścigu Kurierów czy 10. w Orlen Wyścigu Narodów. Czyżby to była jego pierwsza szansa na seniorski sukces?
Nieco, podkreślam nieco lepiej wygląda sytuacja w przypadku Pro Teamów. Q36.5 Pro Cycling Team zabiera na start Marka Donovana i Carla Fredrika Hagena. Ten pierwszy w tym roku póki co nie nawiązywał do zeszłorocznej formy, kiedy to m.in. wygrał Sibiu Cycling Tour, drugi zaś wymieniany jest często przez wzgląd na świetny sezon 2019 – tylko, że to było 5 lat temu.
Najpewniejszą opcją na nazwanie kogoś faworytem wydaje się być wobec tego Jefferson Alveiro Cepeda (Caja Rural – Seguros RGA). 28-letni Ekwadorczyk był w tym roku 4. w O Gran Camiño, gdzie pokonali go tylko Jonas Vingegaard, Lenny Martinez i Egan Bernal, potrafił być też 5. w Brabanckiej Strzale. Czy to pora na pierwszą klubową zawodową wygraną w karierze 28-latka?
Z kolarzy z drugiej dywizji w czołówce przewinąć mogą się także tacy zawodnicy jak Victor Langellotti i Jambaljamts Sainbayar (Burgos-BH), Valerio Conti (Team Corratec – Vini Fantini), Manuele Tarozzi (VF Group – Bardiani CSF – Faizanè) czy Paul Double (Team Polti Kometa).
Pisałem już wcześniej, że na starcie mamy sporo grup kontynentalnych i 59. edycja Presidential Cycling Tour of Türkiye jest dla nich gigantyczną szansą by pokazać się przed kamerami Eurosportu oraz sięgnąć po triumf w wyścigu tak wysokiej kategorii. Azjatycka potęga z Malezji, czyli Terengganu Cycling Team, do Turcji zabrało wszystkich swoich liderów, którymi są Merhawi Kudus, Anatoliy Budyak i Metkel Eyob.
Smak wygranej w Turcji zna już w tym roku Xianjing Lyu (China Glory – Mentech) – niegdyś nadzieja chińskiego kolarstwa, obecnie po prostu solidny góral. Swojej szansy poszuka też pewnie w wyścigu Natnael Berhane (Beykoz Belediyesi Spor Türkiye), Antoine Berlin i Dawit Yemane (Bike Aid) czy Ryan Cavanagh (Kinan Racing Team).
Dopiero na koniec, ale nie ze względów sportowych, a by nie pompować balonika, zostawiłem sobie drużynę Mazowsze Serce Polski. Cóż, o ile ciężko mi wierzyć, że w sprincie są oni w stanie ograć największe gwiazdy (o których zaraz), o tyle na trudniejszych etapach czy w odjazdach kolarze z polskiej drużyny mają naprawdę spore szanse. Marcin Budziński ma już w tym roku w swoim dorobku 3 zwycięstwa i pokazywał, że stać go na naprawdę wiele, a i nieźle pokazać mogą się Jakub Kaczmarek oraz Tomasz Budziński. Do tego w składzie mazowieckiej formacji znajdziemy lubiącego ucieczki Michała Pomorskiego, szybkich Norberta Banaszka i Tobiasza Pawlaka oraz debiutującego w imprezie tej rangi 23-letniego Konrada Czaboka.
Sprinterzy
W przypadku najszybszych kolarzy w stawce sytuacja wygląda zdecydowanie ciekawiej. Szczególnie ciekawie zapowiadają się pojedynki kolarzy z World Teamów, albowiem swoje pociągi do Turcji zabrał każdy z nich.
Gwiazdą stycznia był Sam Welsford – Australijczyk odniósł wówczas 3 zwycięstwa podczas Santos Tour Down Under. Problem jest jednak taki, że później nieco odbił się od ścigania w kolejnych wyścigach i ciężko prorokować czy zdominuje tu zmagania, czy też znowu będzie „tylko” wysoko. Pomagać mu będą m.in. niezastąpiony Danny van Poppel oraz potrafiący prowadzić peleton długimi kilometrami nasz Filip Maciejuk.
O zacięciu się nie może za to mówić Fabio Jakobsen (Team dsm-firmenich PostNL). Nie jest to jednak coś pozytywnego, bowiem 27-latek po prostu w nowych barwach jeszcze nie wygrał. Czy wyjazd do Turcji będzie okazją do przełamania? Oby, bo widzieliśmy już za wielu sprinterów, którzy po odejściu z Soudal Quick-Step przepadali na dobre.
Alpecin – Deceuninck do Turcji wysłało ciekawy pociąg… ale bez ostatniego wagonika. Simon Dehairs, Jensen Plowright, Ramon Sinkeldam, Henri Uhlig czy Robbe Ghys mogą się ustawiać w praktycznie dowolnej kolejności w końcówkach i za każdym razem będzie warto mieć na nich oko.
Samodzielnym rekordzistą pod względem wygranych etapowych podczas Presidential Cycling Tour of Türkiye ma za to szansę stać się Mark Cavendish. To tu w 2021 roku Brytyjczyk przypomniał o sobie po chudszych latach i tym razem może być podobnie. U boku 38-latka znajdą się m.in. szybcy Max Kanter i Davide Ballerini.
Przy tak mocnych World Teamach wygrana kolarza z niższych dywizji będzie zawsze małą niespodzianką, ale to nie znaczy, że nie ma na liście startowej kolarzy zdolnych do jej sprawienia. W Turcji zaprezentują się także m.in. George Jackson (Burgos-BH), Jakub Mareczko (Team Corratec – Vini Fantini), Timothy Dupont (Tarteletto – Isorex), Daniel Babor, Tomáš Bárta i Iúri Leitão (Caja Rural – Seguros RGA), Giovanni Lonardi i Manuel Peñalver (Team Polti Kometa), Enrico Zanoncello i Luca Colnaghi (VF Group – Bardiani CSF – Faizanè), Davide Persico i Sasha Weemaes (Bingoal WB), Rory Townsend (Q36.5 Pro Cycling Team), Matyáš Kopecký (Team Novo Nordisk) czy Raymond Kreder (Kinan Racing Team). Gdzieś w tej stawce rzecz jasna spróbują namieszać wspomniani już kolarze Mazowsze Serce Polski, czyli Norbert Banaszek i Tobiasz Pawlak.
Transmisja
Wyścig będzie pokazywany w telewizyjnym Eurosporcie oraz w Playerze. Oto plan relacji:
- 1. etap: 10:25-12:30 (Eurosport 1 i Player)
- 2. etap: 13:30-15:30 (Eurosport 2 i Player)
- 3. etap: 13:30-15:30 (Eurosport 2 i Player)
- 4. etap: 13:30-15:30 (Eurosport 2 i Player)
- 5. etap: 13:30-15:30 (Eurosport 2 i Player)
- 6. etap: 13:30-15:30 (Eurosport 2 i Player)
- 7. etap: 11:30-13:30 (Eurosport 2 i Player)
- 8. etap: 10:00-12:30 (Eurosport 2 i Player)
Lista startowa:
Dane dostarcza FirstCycling.com









