fot. UAE Team Emirates

Określany mianem królewskiego, 17. etap Tour de France z Saint-Gervais Mont-Blanc do Courchevel miał dostarczyć nam wielu emocji i kolejnych przetasowań w klasyfikacji generalnej. Kolarze stworzyli piękne widowisko, jednak tym razem nie brał w nim udziału Tadej Pogačar, który stracił prawie 6 minut do Jonasa Vingegaarda po „jednym z najgorszych dni na rowerze w życiu”.

To miał być etap, na którym Tadej Pogačar miał spróbować wszystkiego, by odrobić prawie 2-minutową stratę do Jonasa Vingegaarda. Słoweniec mógł wymarzyć sobie jednak lepszy start odcinka z metą w Courchevel – po kilkunastu kilometrach zmagań, Pogačar ucierpiał w kraksie, przez co stracił kontakt z główną grupą.

Lider klasyfikacji młodzieżowej zdołał wrócić do peletonu, w którym jechał aż do podjazdu pod Col de la Loze. Tam, gdy do szczytu pozostawało jeszcze kilkanaście kilometrów, blady Słoweniec zaczął tracić kolejne metry do grupy faworytów, prowadzonej przez Michała Kwiatkowskiego.

„I’m gone. I’m dead.” („Nie ma mnie. Jestem martwy.” – usłyszeliśmy w radiowym komunikacie Tadeja Pogačara, któremu coraz bardziej odjeżdżał Jonas Vigegaard.

– To oczywiście wielkie rozczarowanie i nie na to liczyłem rozpoczynając etap. Nie wiem, co się wydarzyło. Muszę powiedzieć, że był to jeden z najgorszych dni na rowerze w moim życiu. Myślę, że nawet na etapie na Col du Granon byłem w o wiele lepszej dyspozycji. Ale musieliśmy walczyć

– mówił po zakończeniu zmagań Tadej Pogačar, cytowany przez portal Velo, podkreślając pracę Marca Solera, który dociągnął go do mety na lotnisku w Courchevel.

– Starałem się jeść jak najwięcej, ale nic nie szło do moich nóg, wszystko zostawało w brzuchu. Czułem się całkowicie pusty już na początku wspinaczki. Gdybym nie miał tak znakomitego wsparcia, mógłbym stracić dziś podium

– dodał Słoweniec, który wciąż zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji generalnej i dzierży białą koszulkę dla najlepszego kolarza do lat 25.

W „generalce” Pogačar traci do Jonasa Vingegaarda 7 minut i 35 sekund i ma niespełna 3 minuty przewagi nad swoim zespołowym kolegą, Adamem Yatesem. Lider UAE Team Emirates przyznał, że celem na pozostałe etapy jest dojście do siebie, zajęcie miejsc na podium wraz z Yatesem, a także walka o zwycięstwo na przedostatnim, górzystym odcinku.

Poprzedni artykułOdgrzewane emocje – zapowiedź 18. etapu Tour de France 2023
Następny artykułGlasgow 2023: Skład reprezentacji Australii na czempionat
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Michael ???
Michael ???

Szkoda chopa

Amator
Amator

Szkoda, ze to nie wyścig kolarzy a laboratoriów