Nie Primož Roglič, a Geraint Thomas został po dziewiątym etapie jazdy indywidualnej na czas najgroźniejszym rywalem Remco Evenepoela w tegorocznej edycji Giro d’Italia. Oto, co obaj panowie mieli do powiedzenia na mecie.
Remco Evenepoel (Soudal-Quick Step)
Belg nie odniósł tak przytłaczającego zwycięstwa, jak na pierwszym etapie i od soboty, kiedy to stracił kilkanaście sekund na podjeździe Cappuccini, można przypuszczać, że stracił odrobinę swojej wyjątkowej mocy i eksplozywności. Co sądzi o swojej czasówce?
– Myślę, że niewłaściwie rozłożyłem siły na tej czasówce. Zacząłem zbyt szybko i druga część trasy nie była w moim wykonaniu najlepsza – tym bardziej, że wiał czołowy wiatr i nie czułem się dobrze. Miałem ciężkie nogi. To nie jest wynik, jaki chciałem uzyskać, ale wygrałem etap, więc jest w porządku. Jednak to nie była najlepsza jazda indywidualna na czas w mojej karierze
– mówił Evenepoel.
Belg odniósł się również do nieco słabszej dyspozycji poprzedniego dnia, kiedy to stracił do Primoža Rogliča 14 sekund. Podał kilka powodów, które mogły na nią wpłynąć.
– Najprawdopodobniej popełniłem błąd, jeśli idzie o wybór roweru. Jechałem na kołach z wysokim stożkiem i na białym rowerze, który z powodu malowania jest cięższy. Razem z drużyną zrobiliśmy pewne obliczenia, które pokazały, że straciłem przez to kilka sekund. Jednak to był mój błąd, bo to ja chciałem jechać na tym rowerze. Mam też sporo płynu w ranach [z kraksy na piątym etapie], a to może świadczyć o tym, że rany są głębsze niż myśleliśmy. Mam też trochę zapchany nos. Jestem bardzo wycieniowany, więc takie deszczowe i chłodne warunki nie są dla mnie najlepsze. Muszę uważać, aby się nie przeziębić. Odpukać – aby to nie był żaden wirus
– dodał Remco Evenepoel.
AKTUALIZACJA! W niedzielę późnym wieczorem okazało się, że z wyścigu wycofał się Remco Evenepoel, który zachorował na Covid-19. Więcej o tym TUTAJ.
Geraint Thomas (INEOS Grenadiers)
Tymczasem coraz mocniej do gry wkracza Geraint Thomas, który co prawda poniósł frustrującą porażkę o sekundę, ale z drugiej strony podniósł swoje morale mocno zbliżając się poziomem do gwiazdy belgijskiego kolarstwa.
– Tak wygląda cała moja kariera – udowadnianie ludziom, że się mylą. Wszyscy zawsze we mnie wątpią, więc miło jest być w tym wyścigu w coraz lepszej formie. Moje nogi są coraz lepsze, ale byłem już kilka razy drugi w czasówce na Giro i to [że dziś przegrałem] jest trochę frustrujące. Uzyskałem dobry wynik, tak samo Tao [Geoghegan Hart] i pozostali nasi chłopcy. Nasza drużyna jest mocna i miło byłoby odnieść zwycięstwo
– mówił „G”.
Thomas postawił sobie „różowy wyścig” za cel. Ma z nim nierozliczone interesy, bo wtedy, kiedy znajdował się w wysokiej formie, miał pecha związanego ze zdrowiem albo z kraksami, jak chociażby wtedy, gdy wjechał w niego motocykl u podnóża podjazdu na Blockhaus.
– Do końca wyścigu wciąż pozostają dwa tygodnie, ale jako drużyna zajmujemy silną pozycję i miejmy nadzieję, że będziemy w stanie skorzystać z tej mocy. Oczywiście, że zwycięstwo w Giro jest moim celem – i to od początku roku. Miałem wzloty i upadki, ale jakoś sobie z tym wszystkim poradziłem i zobaczymy, jak potoczy się reszta wyścigu
– dodał Thomas.