fot. Astana Qazaqstan Team

Zwycięzcą pierwszego etapu Le Tour de Langkawi 2022 został Gleb Syritsa. Podium premierowego odcinka z metą w stolicy Malezji uzupełnili Erlend Blikra oraz Max Kanter.

Rozpoczynający rywalizację w 26. edycji malezyjskiego wyścigu etap nie należał do najprostszych. Organizatorzy przygotowali na trasie aż 5 górskich premii, w tym dwie w końcówce etapu – Tekali (ok. 3km; 6%) i Look Out Point (ok. 4km; 4%). Dokładnie parametry wzniesień nie były znane, ale ich obecność sugerowała jedno – sprinterzy mieli mieć dzisiaj ciężki orzech do zgryzienia.

Zdjęcie

Niedługo po starcie do przodu ruszyło aż 9 zawodników, a byli to Trym Westgaard Holther (Drone Hopper – Androni Giocattoli), Jambaljamts Sainbayar i król malezyjskich ucieczek, zwycięzca klasyfikacji górskiej w ostatniej edycji Le Tour de Langkawi Muhammad Nur Aiman Mohd Zariff (obaj Terengganu Polygon Cycling Team), Tiano Da Silva (ProTouch), Peerapol Chawchiangkwang (Thailand Continental Cycling Team), Etienne van Empel (China Glory Continental Cycling Team), Carter Bettles (ARA Pro Racing Sunshine Coast), John Salazar (7 Eleven Cliqq – Air21 by Road Bike Philippines) oraz Nik Mohamad Azman Zulkifli (Reprezentacja Malezji). W pogoń ruszył jeszcze samotnie Muhammad Abdurrahman (MULA), ale nigdy nie udało mu się dojść do ucieczki, która w szczytowych momentach miała przeszło 10 minut przewagi nad peletonem!

Górskie premie zdominowała dwójka zawodników Terengganu Polygon Cycling Team. Także i na lotnych finiszach sporo sekund zebrał kolarz tej ekipy – Mongoł Jambaljamts Sainbayar przed wyścigiem był jednym z kandydatów do walki w klasyfikacji generalnej i takie zdobycze mogą mu nieco pomóc w kolejnych dniach. Mimo wielkiej przewagi nie zanosiło się bowiem by dziś uciekinierzy mogli poczynić jakieś zyski – peleton w porę się ogarnął, a siła odjazdu mocno słabła z każdym kilometrem. Już na 80km przed metą z przodu była nie dziewiątka, a szóstka, albowiem odpadli Holther, Silva i Salazar. Z tyłu mocno pracowała Astana Qazaqstan Team.

Niestety transmisja była mocno przerywana przez bardzo ulewne opady deszczu – malezyjski klimat nie sprzyjał sportowej rywalizacji na dojeździe do stolicy tego kraju. Podczas wspinaczki pod Tekali (ok. 3km; 6%) koła wręcz topiły się w płynącej wodzie, a na czele pozostali Jambaljamts Sainbayar, Peerapol Chawchiangkwang i Carter Bettles. Przygoda drugiego i trzeciego z wymienionych skończyła się na 21km przed metą, najdłużej opierał się Mongoł, który do jutrzejszego etapu wystartuje w koszulce lidera klasyfikacji górskiej.

Peleton przez mokre zjazdy i finałowe podjazdy przeprowadzał Movistar Team, który wyraźnie celował w dowiezienie na finisz Maxa Kantera. Ostatnia górska premia nazywała się Look Out Point (ok. 4km; 4%), acz ciężko było cokolwiek zobaczyć z tego punktu widokowego – ulewa i gęste chmury odebrały widzom szansę na obejrzenie piękna Kuala Lumpur, gdzie kończył się dzisiejszy etap.

Ostatnią premię wygrał Ander Okamika (Burgos-BH), co sugeruje, że Hiszpan w kolejnych dniach powalczy o czerwony trykot najlepszego górala. Peleton liczył nadal około 50-60 kolarzy i zapowiadało się na sprint na ulicach stolicy Malezji. Drogi były bardzo szerokie, acz w 6-osobowych składach ciężko było o uformowanie się pociągu, toteż ekipy długo czekały z rozpoczęciem walki.

Główny ciężar pracy w końcówce wzięły na siebie zespoły Uno-X Pro Cycling Team i Astana Qazaqstan Team, a na ostatnim kilometrze ponownie na czoło wyszedł Movistar Team. Sama meta znalazła się na zakręcie, a po wyjściu z niego ręce w górę wyrzucić mógł w geście zwycięstwa Gleb Syritsa z Astany. To właśnie rosyjski stażysta tej formacji został tym samym także pierwszym liderem malezyjskiego wyścigu.

Wyniki 1. etapu 26. Le Tour de Langkawi:

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments