fot. ORLEN Wyścig Narodów / Leydo Film

Duńczycy przyjechali na ORLEN Wyścig Narodów jako jedni z głównych faworytów i nie zawiedli – od startu byli bardzo aktywni, zabierali się w kolejne akcje i, za sprawą skutecznego ataku Mortena Aallinga Nørtofta w końcówce, wyjadą z Polski z co najmniej jednym triumfem.

Kolarzy ścigających się w ORLEN Wyścigu Narodów, w Supraślu przywitała niezbyt sprzyjająca pogoda – było zimno i wietrznie, ale nie powstrzymało to zawodników od licznych ataków. Być może nawet zachęciło to niektórych do aktywnej jazdy. Jak mawia Czesław Lang, gdy było zimno – atakował, żeby się rozgrzać.

Po długiej walce o zabranie się w odjazd, udało się to 24-osobowej grupce, w której znalazło się trzech Duńczyków: Morten Aalling Nørtoft, Frederik Bjørn Sørensen oraz Simon Bak.

– Na początku byliśmy skupieni na tym, by nie pozwolić na zbyt duży odjazd. To jest trudny wyścig, z małą liczbą zawodników na starcie, więc nie chcieliśmy zostać z tyłu. Na starcie było zimno i padał deszcz, ale z czasem było coraz lepiej i odjechaliśmy w 24 osoby. Skoki zaczęły się na 80 kilometrów do mety – najpierw odjechaliśmy w piątkę, a potem dojechało do nas trzech chłopaków

– mówił nam po zakończeniu rywalizacji Morten Aalling Nørtoft.

20-latek znalazł się w czołówce wraz ze swoim reprezentacyjnym kolegą, Frederikiem Bjørnem Sørensenem. Razem pracowali, by jak najdalej odjechać pozostałym zawodnikom, a następnie razem przestali dawać zmiany, gdy dowiedzieli się, że z grupy pościgowej próbuje do nich przeskoczyć trzeci z duńskich kolarzy – Simon Bak.

– Na około 25 kilometrów do mety nasz dyrektor sportowy powiedział nam, że Simon próbuje dołączyć do grupy, więc przestaliśmy ją napędzać i na niego czekaliśmy

– dodał.

Duet w czerwonych koszulkach nie był w stanie czekać wiecznie na swojego kolegę z ekipy, który po pewnym czasie przestał nadrabiać dystans do czołówki. Nørtoft i Sørensen wzięli więc sprawy w swoje ręce, a może raczej nogi, i na zmianę zaczęli atakować. Do wymiany ciosów przyłączyli się dwaj reprezentanci Niemiec – Leslie Lührs i Tim Torn Teutenberg. Szczególnie ten drugi był dla Duńczyków sporym zaskoczeniem. Niemiecki kolarz niejednokrotnie potwierdził, że w sprinterskich finiszach potrafi być bardzo szybki i wygrać będzie z nim bardzo trudno, więc gdy tylko Morten Aalling Nørtoft zdołał wypracować sobie kilkusekundową przewagę, nie zastanawiał się ani chwili i pognał w stronę mety.

– Nie chcieliśmy doprowadzić do finiszu, bo jeden z niemieckich kolarzy jest niezwykle szybki, więc mi i Frederikowi zależało na tym, żeby wyjść na czoło i próbować ataków. Spróbowałem i odjechałem na kilka sekund. Zobaczyłem, że mieli problem z doścignięciem mnie, więc dałem z siebie wszystko

– relacjonował.

Duńczyk nie przestraszył się też goniącej go dwójki, w której znaleźli się wspomniany wcześniej Leslie Lührs i Gleb Karpenko z Estonii. Nie odwracając się za siebie, przemierzał kolejne metry, przybliżające go do największego zwycięstwa w karierze.

– Byłem tylko skupiony na tym, żeby dojechać do mety. Udało się i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy

– mówił.

Morten Aalling Nørtoft miał na finiszu w Białymstoku czas na celebrację swojego zwycięstwa. Linię mety przeciął ponad 30 sekund przed drugim Lührsem, a dzięki bonifikacie czasowej, jego przewaga w klasyfikacji generalnej jest jeszcze większa. Biorąc pod uwagę obecną sytuację w „generalce”, cel na jutro jest bardzo prosty:

– Obronić koszulkę i wygrać, co innego?

W Białymstoku rozmawiał Kacper Krawczyk

Start ostry do 2. etapu ORLEN Wyścigu Narodów 2022 już o godzinie 8:15, a rywalizację orlików śledzić można będzie m.in. w naszym serwisie. Prowadzimy dla Państwa dwujęzyczną relację tekstową na żywo prosto z trasy.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments