fot. INEOS Grenadiers

11. etap, choć sprinterski, zapisze się w historii 77. La Vuelta ciclista a España jako dzień rzezi faworytów. Niestety nie wyeliminowała ich sportowa walka, a pozytywne wyniki testów na koronawirusa.

Rano jak grom z jasnego nieba huknęła wiadomość o tym, że na starcie nie pojawi się 5. w klasyfikacji generalnej Simon Yates. Nie minęło dużo czasu, a już koło południa z walki wypadł kolejny kolarz z pierwszej dziesiątki – zajmujący 9. pozycję Pavel Sivakov. Dla ścigającego się z francuską licencją zawodnika tegoroczna La Vuelta ciclista a España była szansą na życiowy wynik – 25-latek w siedmiu swoich trzytygodniowych startach najwyżej był 9. w Giro d’Italia w 2019 roku.

Teraz już wiadomo, że kolarz INEOS Grenadiers nie powtórzy, ani tym bardziej nie poprawi tamtego rezultatu. Na pocieszenie dla brytyjskiej formacji w wyścigu pozostają 4. w klasyfikacji generalnej Carlos Rodríguez oraz 10., a właściwie już 8. Tao Geoghegan Hart.

Poprzedni artykułNowe rozdanie – zapowiedź 11. etapu Vuelta a España 2022
Następny artykułPaasschens i Livyns w Lotto-Dstny
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze