Wczorajszy dzień był wyjątkowy – pierwszy w historii wielkich tourów czarnoskóry zwycięzca etapowy skupił na sobie całą uwagę mediów, a drugi na mecie Mathieu van der Poel swoim gestem dołożył do tego swoją cegiełkę. Na podium stanął z nimi tymczasem kolarz, dla którego to również było małe, nieco przemilczane święto.
Vincenzo Albanese, bo o nim mowa, to zawodnik ekipy zarejestrowanej w drugiej dywizji, a konkretnie EOLO-Kometa. 25-letni Włoch nigdy nie ścigał się jako kolarz World Teamu, ale swoim poziomem spokojnie na to zasługuje. Do całej kolekcji dobrych wyników z tego roku, wśród których znajdziemy 11. miejsce w Mediolan-San Remo czy 7. lokatę w całym Giro di Sicilia dołożył teraz podium etapowe wielkiego touru.
Piękny etap, naprawdę wymagający. Pierwsza część była łatwiejsza dzięki ucieczce jedynie trzech kolarzy i kontroli ekip Van Der Poela i Girmay’a, druga z kolei obfitowała w wydarzenia i pod koniec w walce pozostało jedynie 30 kolarzy. Byłem tam, wiedziałem, że jestem jednym z najszybszych, ponieważ był to trudny dzień, który wyeliminował czystych sprinterów. Na finiszu Girmay i Van Der Poel byli ode mnie silniejsi, ale zająłem trzecie miejsce, które jest dla mnie naprawdę dobre
— podsumował 10. etap Vincenzo Albanese.
Czy Włocha stać na jeszcze głośniejszy sukces? Z pewnością, niemniej nigdy nie będzie o to łatwo. Swoją dynamiką 25-latek może jednak obrócić na swoją korzyść wiele finiszów z mniejszych grup, a zatem znalezienie się w odpowiednim odjeździe może sprawić, że Vincenzo Albanese będzie jeszcze miał swój dzień chwały, podczas którego wszystkie oczy kolarskiego świata skupią się właśnie na nim.
?️ Albanese third. And we are proud.
? Maurizio Borserini#GIRO#EOK22DREAM@giroditalia pic.twitter.com/Zq6L75Rc0e
— EoloKometaCyclingTeam (@EoloKometaTeam) May 17, 2022







