fot. Bahrain - Victorious

Stosunkowo szczęśliwie zakończył się dla Mikela Landy 9. etap tegorocznego Giro d’Italia. Bask (prawie) nie zaplątał się dotychczas w żadne poważniejsze kraksy, a w klasyfikacji generalnej zajmuje 7. miejsce ze stratą wynoszącą niespełna pół minuty. Czyżby to był TEN wyścig?

Ostatnimi czasy w sieci dość mocno nasiliły się żarty na temat Mikela Landy. Wszystko za sprawą tego, że jego jedynego podium wielkiego touru w karierze minęło już 7 lat, a po serii miejsc 4-7 w klasyfikacjach generalnych w latach 2017-20 przyszła ostatnio mini-seria wyścigów, których 32-letni Bask nie ukończył z powodu kraks. Kolarz Bahrain – Victorious nadal jednak się odgraża, że jeszcze przyjdzie czas jego chwały, a póki co tegoroczne Giro d’Italia daje prawo by wierzyć w te słowa.

Patrząc z perspektywy całego dnia etap był dla nas dobry, pomimo kilku kraks, nie tylko mojej, ale także Pello Bilbao i Santiago Buitrago. Znalazłem się w czołówce z najlepszymi rywalami, co jest dobrym sygnałem. Nadal walczymy i wyraźnie widzimy, którzy kolarze są w tej stawce najsilniejsi. Mamy jeszcze sporo etapów do pokonania i zobaczymy jak będzie nam szło dzień po dniu

— opowiadał po 9. etapie Giro d’Italia 4. na mecie tego odcinka Mikel Landa.

Właśnie… Kraksa? Widzowie telewizyjni mogą nie pamiętać Baska na asfalcie, a wszystko za sprawą tego, że ten wywrócił się już po zakończeniu zmagań. Zawodnicy zjeżdżali na rowerach do hoteli, a podczas jednego z zakrętów prowadzących w dół Blockhausu Mikel Landa nie zapanował nad rowerem i uderzył całym ciałem w jezdnię. Pierwsze meldunki mówią jednak, że Baskowi nic się nie stało.

Drugim liderem ekipy pozostaje nadal Pello Bilbao. Trzy miesiące młodszy z Basków zamyka obecnie czołową dziesiątkę, acz wydaje się, że w Bahrain – Victorious coraz bardziej wszystkie siły będą poświęcane właśnie Mikelowi Landzie, a nie dobrze dysponowanemu na etapie przygotowań do włoskiej imprezy Pello Bilbao.

Wiedzieliśmy, że dzisiejszy dzień był kluczowym etapem. Chcieliśmy być w grze, ale podczas drugiego podjazdu tego dnia mieliśmy wiele problemów. Miałem problemy mechaniczne, a następnie wykonałem ruch, który sprawił, że ja i Buitrago rozbiliśmy się dość mocno. Mimo to możemy być zadowoleni z tego dnia i Mikela finiszującego w pierwszej grupie. Chciałem być z nim na dłużej, ale nie byłem dziś wystarczająco użyteczny i po prostu utrzymywałem swój rytm z pewną stratą. Na szczęście możemy naprawić wszystko w ciągu dnia odpoczynku przy wsparciu najlepszych masażystów

— dodawał po etapie Pello Bilbao.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments