Foto: Getty Images Sport

Dwa wygrane etapy i pewne prowadzenie w klasyfikacji generalnej – tak po dzisiejszym odcinku prezentuje się bilans Madsa Pedersena podczas 68. Circuit Cycliste Sarthe – Pays de la Loire. Duńczyk imponuje formą i pokazuje, że trzeba będzie się z nim liczyć w najbliższych startach.

Po swoim pierwszym triumfie etapowym kolarz Trek-Segafredo opowiadał m.in. o tym dlaczego startuje pomiędzy Ronde van Vlaanderen a kolejnymi, istotnymi celami. Pełną rozmowę można przeczytać na naszym portalu. Dziś odniósł swój drugi sukces we Francji, który z pewnością musi bardzo podbudowywać morale byłego mistrza świata, a on sam potwierdza, że przed nim kolejne, ważniejsze wyścigi.

To dobry tydzień, fajnie jest mieć taką dobrą formę, zwłaszcza gdy zbliża się Paryż-Roubaix

— podkreślał na mecie Mads Pedersen.

Duńczyk w swoich dotychczasowych startach w Piekle Północy najwyżej był… 51. Z drugiej strony w tym sezonie był już 6. w Mediolan-San Remo i 8. w Ronde van Vlaanderen, a zatem udowadnia, że ma niesamowitą nogę i świetnie znosi presję oraz dystans podczas monumentów. Głowa musi zresztą bardzo dobrze pracować – gdyby nie ona to najprawdopodobniej dziś triumfował by uciekinier Kevin Vauquelin. Mads złapał go na ostatnich metrach dzięki długiemu finiszowi.

Fajnie jest znów wygrać, mój zespół naprawdę ciężko na to pracował. Kolarz z Arkei wykonał świetny ruch, więc żeby na to odpowiedzieć sam musiałem wykonać bardzo długi sprint. Zacząłem wcześniej z nadzieją, że go złapię. Udało się to na styk. Minąłem go zaledwie pięć metrów przed metą

— wyjaśniał po swoim drugim zwycięstwie we francuskiej etapówce Mads Pedersen.

Duńczyk ma 23 sekundy przewagi nad drugim w klasyfikacji generalnej Circuit Cycliste Sarthe – Pays de la Loire zawodnikiem Team Arkéa Samsic, właśnie Kevinem Vauquelinem. Jutro ostatni, stosunkowo prosty etap.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments