fot. Voster ATS Team

Patryk Stosz z drużyny Voster ATS Team ma za sobą bardzo udany sezon. Odniósł kilka zwycięstw, a także wiele razy stawał na podium, co uczyniło go jednym z najbardziej skutecznych kolarzy, zwłaszcza w gronie ekip trzeciej dywizji. Uznaliśmy zatem, że nie może być lepszego pretekstu do przeprowadzenia wywiadu, w którym 27-latek z Kluczborka opowie między innymi o kroku zrobionym naprzód, zacięciu do przełajów oraz planach na przyszłość.   

Siedem zwycięstw oraz dwanaście miejsc na podium – tak w skrócie wyglądał sezon 2021 w twoim wykonaniu. Uwagę zwraca między innymi to, że byłeś w dobrej formie od wiosny do jesieni. Powiedz, jak udało ci się to zrobić? Była to kwestia jakichś zmian w sposobie przygotowań? 

Wiadomo, że na to, czy forma na przestrzeni całego sezonu jest wysoka i stabilna wpływa kilka bardzo ważnych czynników. Podstawą jest dobrze opracowany program treningowo-startowy, czyli tzw. makrocykl roczny. Trzeba właściwie wyznaczyć sobie główny cel, tzn. dostosować go do predyspozycji zawodnika, odpowiednio dobrać tzw. cele pośrednie oraz szczegółowo zaplanować konkretne części sezonu, a zwłaszcza bezpośredni okres przygotowań do głównej imprezy. Tak to wygląda ogólnie, ale wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach. Nad wszystkim czuwa mój trener Andrzej Piątek.

Możesz zdradzić trochę tych szczegółów?

Moimi największymi atutami są szybkość oraz to, jak radzę sobie na krótkich podjazdach. Mogę się do tego przygotowywać w wyścigach przełajowych, w których od jakiegoś czasu regularnie startuję. Przełaje bardzo dobrze rozwijają dynamikę i szybkość oraz pozwalają wejść w sezon szosowy z wyższego pułapu. Poza tym zacząłem zwracać większą uwagę na jakość treningu i na wszystkie inne elementy, które mają wpływ na mój sportowy rozwój. Mam na myśli między innymi sen, regenerację po treningu czy odżywianie. Wcześniej w zasadzie tylko jeździłem na rowerze, a teraz wykonuję więcej jednostek treningowych, które mają kształtować u mnie konkretne cechy motoryczne.

Lubisz jeździć po górach i dobrze sobie w tym terenie radzisz. Jak w tym sezonie czułeś się na podjazdach? Zrobiłeś postęp czy jest jeszcze trochę pracy do wykonania?

Jest nieźle, ale wiem, że mam jeszcze rezerwy. Tak, jak powiedziałem wcześniej – najbardziej rozwijam swój największy atut, czyli szybkość, ale nad jazdą w trudnym terenie również pracuję. Mieszkam w Kluczborku, zatem mam ograniczone możliwości, jeśli chodzi o trenowanie w górach. Jedyny podjazd, jaki mamy w okolicy to góra św. Anny, a jest to podjazd, który trwa zaledwie kilka minut. Fajnie by było, gdybym w kluczowych momentach sezonu mógł potrenować np. w Livigno we Włoszech, gdzie w tym roku razem z Pawłem Cieślikiem byliśmy przed Małopolskim Wyścigiem Górskim. Tam nie brakuje ciekawych tras treningowych z długimi podjazdami – można jechać w kierunku Stelvio, Mortirolo czy Passo di Gavia. To właśnie w tego typu terenie można zbudować taką wytrzymałość siłową, jakiej w Polsce zrobić się nie da. Dodatkowo jest możliwość trenowania na dużej wysokości, co – jak wiadomo – również jest bardzo ważne.

Wygrywałeś zarówno na krajowym podwórku, jak i chociażby w Serbii, Rumunii czy ostatnio we Francji. Czy te zagraniczne triumfy stoją gdzieś wyżej w twojej osobistej hierarchii? 

Nie ma dla mnie znaczenia, gdzie wygrywam, tylko z kim wygrywam. Szczególnie cieszą mnie zwycięstwa w dobrze obsadzonych wyścigach jak np. wygranie etapu w Circuit des Ardennes International, gdzie pokonałem między innymi Leona Heinschke, który ma już podpisany kontrakt z worldtourową drużyną Team DSM. Poza tym było to etapowe zwycięstwo na Małopolskim Wyścigu Górskim, gdzie wygrałem z Mauricem Ballerstedtem, który przechodzi do Alpecin-Fenix. To tylko potwierdza, że podążam właściwą drogą.

Twój kontrakt z drużyną Voster ATS Team wygasa z końcem tego roku. Jaka będzie twoja przyszłość?

W tym momencie nie mogę jeszcze zdradzić, gdzie będę ścigał się w przyszłym sezonie, ponieważ rozmawiam z kilkoma drużynami. Jednak nie ukrywam, że najbardziej zależy mi na pozostaniu w drużynie Voster ATS Team i mam nadzieję, że w najbliższych dniach ta sprawa zostanie załatwiona.

Jak oceniasz swój występ w tegorocznym wyścigu Tour de Pologne? W ubiegłym roku wygrałeś klasyfikację górską, a tym razem byłeś w tym zestawieniu piętnasty. Były inne cele w reprezentacji Polski czy forma nie była taka, jakbyś chciał?

Nie mogłem się dobrze przygotować do tego wyścigu, ponieważ dowiedziałem się o powołaniu do reprezentacji Polski w ostatniej chwili. Startują w tym wyścigu najlepsi zawodnicy na świecie, a w dodatku trasa jest naprawdę wymagająca. W ubiegłym roku z kolei przygotowywałem się do Tour de Pologne chociażby poprzez starty w Wyścigu dookoła Bułgarii oraz w Sibiu Tour, gdzie również były trudne trasy i dobra obsada. W tym roku startem przygotowawczym był dla mnie Wyścig dookoła Mazowsza, zatem to mówi samo za siebie. Gdyby skład był ustalony przynajmniej 6-8 tygodni przed początkiem wyścigu, to myślę, że występ kolarzy w biało-czerwonych koszulkach byłby zupełnie inny.

Jak wspominasz MP w Kartuzach, gdzie twój kolega z zespołu Maciej Paterski zdobył biało-czerwoną koszulkę? Wyścigu co prawda nie ukończyłeś, ale pamiętam, jak świętowałeś razem z kolegami na scenie, no i pewnie w swoim czasie miałeś do wykonania swoją pracę.

Wszyscy bardzo się cieszyliśmy, że koszulka mistrza Polski powędrowała do drużyny Voster ATS Team, a ja osobiście bardzo się cieszę, że wywalczył ją Maciej Paterski. Mówi się, że w sporcie nic się nikomu nie należy, ale myślę, że jemu ten tytuł należy się za całą karierę i za to, jakim jest człowiekiem. Nie byłoby moich dwunastu tegorocznych podiów, gdyby nie było między innymi pracy Maćka. Zawsze jest tam, gdzie być powinien i zawsze mogę na niego liczyć, a w dodatku mało jest w peletonie zawodników, którzy potrafią rozprowadzać tak jak on.

Tej zimy także zamierzasz ścigać się w przełajach?

Jak wspominałem wcześniej, przełaje są bardzo dobre dla zawodnika o moim profilu, dlatego jesienią i zimą będą startował w tej odmianie kolarstwa. Teraz jestem w okresie roztrenowania, później na jakiś czas odpuszczę sobie treningi i rozpocznę przygotowania do nowego sezonu szosowego. Podobnie jak w poprzednich dwóch sezonach przełajowych szczyt formy ma przyjść na mistrzostwa Polski, które odbędą się 9 stycznia.

Teraz coraz bardziej popularny staje się także gravel. Ostatnio we Włoszech odbył się nawet pierwszy gravelowy wyścig dla zawodowców. Chciałbyś kiedyś spróbować swoich sił w tego typu imprezie?

Jestem otwarty na wszelkie rozwiązania, które pomogą mi się rozwijać. Na wyścigach szosowych coraz częściej pojawiają się odcinki szutrowe, więc oczywiście gdyby była taka możliwość, to chętnie bym w takich zawodach wystartował.

Jak spędzasz off-season?

Tego off-season w moim przypadku zbyt dużo nie ma (śmiech), dlatego ten krótki czas w całości poświęcam rodzinie i staram się zrekompensować żonie i dzieciom wielomiesięczną nieobecność w domu. Rower odstawiam w kąt i relaksuję się zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Człowiek jest częścią przyrody, a w związku z tym, że ona także odpoczywa, to i ja muszę odpocząć (śmiech). Najlepiej relaksuję się grając w piłkę nożną, chodząc na basen czy spacerując po lesie.

Jakie masz cele na sezon 2022? 

Moim wielkim marzeniem jest koszulka mistrza Polski, a także chciałbym stanąć na podium etapowym w Tour de Pologne. Zamierzam też znowu powalczyć o koszulkę górala lub najbardziej aktywnego kolarza. Nieco mniejszym celem jest natomiast skuteczna jazda na innych wyścigach, aby poprawić tegoroczne osiągnięcia. Chciałbym odnieść więcej zwycięstw i częściej stawać na podium.

Rozmawiała Marta Wiśniewska

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments