fot. Ceratizit-WNT Pro Cycling

Wciąż aktualna mistrzyni Polski Marta Lach (Ceratizit-WNT Pro Cycling) przygotowuje się do obrony tytułu. Ma za sobą bardzo intensywną pierwszą część sezonu, w której znakomicie wywiązała się z roli pomocniczki, a ponadto zdobyła wiele cennych doświadczeń i zapałała miłością do Strade Bianche oraz Liege-Bastogne-Liege. Z 24-latką rozmawialiśmy u progu krajowego czempionatu – opowiedziała nam między innymi o taktyce na wyścig, planach na pozostanie w obecnej drużynie oraz wielkiej niespodziance, jaką sprawiła jej drużyna obdarowując ją biało-czerwoną Orbeą. Zapraszamy do lektury. 

Napisałaś w swoich mediach społecznościowych, że podjechałaś pod słynną włoską przełęcz Stelvio. Czy to oznacza, że przebywasz na zgrupowaniu we Włoszech? 

Tak, jestem tutaj na zgrupowaniu. Po ostatnich wyścigach odpoczęłam kilka dni w domu i przyjechałam do Włoch, bo wiadomo, że na wysokości nie można odpoczywać, ponieważ organizm słabiej się regeneruje. Podczas pierwszych dni robiłam tylko treningi wytrzymałościowe, a później dołączyłam ćwiczenia. Jest pięknie, są znakomite tereny do trenowania, do regeneracji, dobre jedzenie. Jestem bardzo zadowolona z pracy, którą wykonałam i myślę, że na pewno jeszcze kiedyś tu wrócę.    

Za tydzień będziesz broniła tytułu mistrzyni Polski. Jak się czujesz przed tym wyścigiem?

Wierzę, że uda mi się obronić ten tytuł i na pewno dam z siebie wszystko. Myślę, że wiara i dobre nastawienie to podstawa. Kilometry w nogach mam, trenuję, wszystko idzie tak jak trzeba (mam na myśli regenerację i kondycję mentalną), także z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że będę walczyć, by obronić koszulę mistrzyni Polski.  

W tym roku będziesz zupełnie sama w peletonie. Zmienia to coś w kontekście taktyki na wyścig? 

W zeszłym roku ze startu wspólnego jechała ze mną tylko Agnieszka [Skalniak], ale to prawda, że zawsze miło jest mieć kogoś przy sobie. Tym razem będę sama, ale przyjeżdżają ze mną moja dyrektor sportowa, mechanik, fizjoterapeutka, moja cała rodzina, najprawdopodobniej prezes polskiego oddziału firmy Ceratizit. Na pewno będę miała wsparcie i ci ludzie zrobią wszystko, aby niczego mi nie zabrakło. Jeśli chodzi o sam wyścig, to już wszystko leży w mojej głowie i w moich nogach. 

Fakt, że na mistrzostwa Polski przyjedzie twoja dyrektor sportowa oraz fizjoterapeutka i mechanik świadczy o tym, że drużyna poważnie traktuje twoją osobę, oraz że zależy jej na tym, abyś obroniła tytuł mistrzyni kraju. Ładny gest. 

Tak! Gdy Carmen [Small – dyrektor sportowa w drużynie Ceratizit-WNT Pro Cycling] powiedziała mi, że przyjedzie na mistrzostwa Polski, to ja rozpłakałam się ze szczęścia, bo bardzo się ucieszyłam, że ekipa chce mnie wspierać i że pokłada we mnie nadzieje.  

Robiłaś rekonesans trasy mistrzostw Polski? 

Nie, niestety nie miałam na to czasu, ponieważ w tym roku bardzo mało byłam w Polsce, startowałam w wielu wyścigach, a gdy nie miałam wyścigów, to byłam na zgrupowaniach. Od początku roku byłam w domu może niecały miesiąc. Do tego wszystkiego studia, bo jestem na ostatnim roku magisterki. Na szczęście zdałam wszystkiego egzaminy i teraz została mi tylko praca. Są rzeczy, których nie da się przeskoczyć. Z trasą zapoznałam się na profilach, mapkach i wiem, że nie należy do łatwych – będzie selektywna, z jednym dłuższym podjazdem. Z pewnością będzie gdzie atakować, ale też wiem, że muszę pojechać ten wyścig mądrze. Gdy jeździłam w Sokole Kęty, to też byłam sama i jakoś zawsze dawałam sobie radę. Jestem dobrej myśli, chociaż wiadomo, że będzie ciężko, bo drużyny Pacific Toruń oraz MAT ATOM będą bardzo silne. Generalnie jest tak, że jak się nie myśli o przeszkodach, to ich po prostu nie ma [śmiech]. Trzeba słuchać tego, co ci Pan Bóg podpowiada i ogień! 

Startowałaś w tym sezonie w wielu prestiżowych i zarazem bardzo trudnych wyścigach jak Tour of Flanders, ardeńskie klasyki czy wyścigi etapowe jak Healthy Ageing Tour czy Vuelta a Burgos Feminas. Powiedz jakie doświadczenie dzięki nim zebrałaś, czego się nauczyłaś? 

Na pewno każdy z tych startów był dla mnie bardzo cenny i na każdym wiele się nauczyłam. Na żadnym z tych wyścigów nie dostałam szansy pojechania dla siebie, ponieważ musiałam pomagać Lisie [Brennauer] czy Kirsten [Wild]. Fajnie, że w tym jednym wyścigu w Hiszpanii [w klasyku w Kraju Basków Durango – Durango Emakumeen Saria] udało mi się wywalczyć tę nagrodę [dla najlepszej sprinterki] i stanąć na podium z najlepszymi zawodniczkami, bo wiem, że jestem w stanie to robić. Wierzę, że jak tylko będzie taka możliwość, to ekipa mi na to pozwoli, a ja postaram się za tę szansę jak najlepiej odpłacić. Cieszy mnie to, że pomimo iż pomagałam naszym liderkom, to sama byłam w stanie wjeżdżać na metę na całkiem dobrych miejscach (20.-30. lokata), a były to przecież najważniejsze wyścigi na świecie. 

Jeśli chodzi o inne wyścigi, to bardzo dobrze czułam się na Strade Bianche, te szutrowe drogi to było coś pięknego, a w dodatku cała piękna Toskania dodaje wiele motywacji. Cieszę się z dziesiątej lokaty na ostatnim etapie Healthy Ageing Tour, ale jednym z najfajniejszych wyścigów była „Flandria”, gdzie Lisa [Brennauer] zajęła drugie miejsce. Cała nasza praca została ukoronowana tym wspaniałym rezultatem, z czego się bardzo cieszyłyśmy. Jeśli chodzi o mnie, to bardzo spodobał mi się wyścig Liege-Bastogne-Liege, który chciałabym w przyszłości wygrać. Szło mi w nim świetnie, pomagałam naszej liderce Erice Magnaldi, musiałam na nią czekać, bo miała kraksę, dociągać, osłaniać od wiatru i po tym wszystkim na La Redoute zabrakło mi dosłownie kilkunastu metrów, żeby znaleźć się w pierwszej grupie. Później bym odpoczęła, a na ostatnim podjeździe mogłoby wydarzyć się wszystko, ale myślę, że czułabym się dobrze, bo bardzo szybko się regeneruję. Myślę, że jest to wyścig, na którym w przyszłości mogę powalczyć. Zresztą – co tam mogę – muszę! 

Generalnie na wszystkich wyścigach poziom jest kosmicznie wysoki. Dziewczyny jeżdżą bardzo szybko, wydaje się, że z racji tego, że jest rok olimpijski, to wszystkie zawodniczki wskoczyły na poziom wyżej. Ja także zrobiłam krok do przodu, jednak rywalki są ode mnie lepsze. Gdybym dysponowała tymi samymi parametrami rok wcześniej, to bym wygrywała, a tak muszę jeszcze trochę popracować.

Twój kontrakt z drużyną Ceratizit-WNT Pro Cycling kończy się wraz z tym sezonem. Planujesz zostać w tej ekipie? Prowadzisz już jakieś rozmowy na temat? 

Tak, rozmawiałam z drużyną Ceratizit-WNT Pro Cycling, ale dostałam też propozycje od innych ekip. Pomyślałam sobie jednak, że skoro dobrze się tutaj czuję, to nie warto jest zmieniać ekipę. Tym bardziej, że skakanie z drużyny do drużyny co roku niezbyt dobrze wygląda. Już w tamtym roku otrzymałam propozycję kontraktu na dłużej, ale wolałam się wstrzymać i zobaczyć, jak to wszystko będzie wyglądało. Okazało się, że jest fajnie i myślę, że w niej zostanę. Dziewczyny są bardzo miłe, wdzięczne za każdą pomoc, a gdy coś pójdzie nie tak, to zawsze sobie wszystko wyjaśniamy, wyciągamy wnioski i jedziemy dalej. Wszystkim zależy na tym, aby się rozwijać. Utrzymujemy ze sobą kontakt także poza wyścigami, piszemy ze sobą na przykład na WhatsAppie, także panuje bardzo miła atmosfera.  

W mediach społecznościowych i nie tylko furorę robi ostatnio materiał, na którym widać, jak emocjonalnie zareagowałaś na swój nowy biało-czerwony rower, który drużyna niespodziewanie tobie sprezentowała. Opowiedz, jak to było. 

W grudniu ubiegłego roku rozmawiałam z mechanikiem i powiedziałam mu, że bardzo podoba mi się rower Lisy Brennauer [mistrzyni Niemiec], bo jest taki ładny, w narodowych barwach i że ja też bym taki chciała. On obiecał, że zapyta, a później powiedział, że jednak nie będzie to możliwe. Pomyślałam sobie, że trudno, może jak zdobędę kolejny tytuł mistrzyni Polski, to wtedy mi taki zrobią. Jednak pewnego razu wracamy z treningu i patrzę, a tu biało-czerwony rower. Po chwili doszło do mnie, że jest mój i nie mogłam w to uwierzyć. Nie wiedziałam, czy śnię, czy to jest prawda… Byłam taka szczęśliwa, że aż się popłakałam. Pojechałam na ten rower z koleżanką [Laurą Asencio],mistrzynią Francji U-23, która też dostała nowy rower, jechałam i cały czas płakałam. W sumie to jest taki sam rower, ale to, że jest biało-czerwony ma dla mnie duże znaczenie. Jeżdżę na nim tylko na wyścigach, bo na treningach nie chcę go marnować [śmiech].  

Rozmawiała Marta Wiśniewska

Dziennikarze portalu Naszosie.pl będą z miejsca relacjonować mistrzostwa Polski 2021. Zapraszamy do odwiedzania naszej strony. 

guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
zbig Machander
zbig Machander

No 😃 jeszcze prawdziwe polskie dziewczyny (a już myslałem ,że tylko Barbi ) dzięki Ci Panie…

zbig Machander
zbig Machander

że jest biało-czerwony ma dla mnie duże znaczenie..(dla mnie też Marta)