fot. Deceuninck-Quick Step

Wróciło ściganie na surowo, czyli klasyki we Flandrii. Podczas tzw. opening weekend wydarzyło się wiele, a rywalizacja była pełna niespodziewanych zwrotów akcji, wielkich powrotów, porażek i wstawania z kolan. Oto kilka najważniejszych punktów dyskusyjnych po wyścigach Omloop Het Nieuwsblad i Kuurne-Bruxelles-Kuurne. 

W związku z tym, że kobiece kolarstwo wciąż jest niedoszacowane, to warto zacząć od wyścigu Omloop Het Nieuwsblad kobiet. Za nami wspaniała edycja z bardzo mocną obsadą, występem Polek (Kasia Niewiadoma, Małgorzata Jasińska, Marta Lach, Anna Plichta), piękną walką, niespodziankami, a także pełnowymiarową transmisją telewizyjną. W tym roku Flanders Classics zdecydowała się zaplanować finisz wyścigu kobiet po wyścigu mężczyzn, co okazało się świetnym ruchem. Wyszedł on dzięki temu z cienia imprezy dla mężczyzn, a ponadto można było swobodnie śledzić rywalizację.

Klątwę tęczowej koszulki przełamała Anna Van der Breggen, który przypuściła niezwykle mocny atak na Bosbergu i w swoim stylu – “na solo” – dojechała do mety. Holenderka wykończyła tym samym świetną pracę drużyny SD Worx, która kontrolowała przebieg wyścigu w stylu Deceuninck-Quick Step. Do sukcesu drużyny przyczyniła się także młoda i zdolna Demi Vollering, która zaatakowała na Eleverenbergu. Wszystko to sprawiło, że Holenderki rozdawały karty i zmusiły do błędu tak doświadczone i utytułowane zawodniczki jak obrończyni tytułu Annemiek Van Vluten czy Lizzie Deignan.

fot. SD Worx

O kolejne miejsca zawodniczki powalczyły w sprincie, w którym zaimponowała 21-letnia mistrzyni Danii Emma Norsgaard, siostra Mathiasa, który tak samo jak ona reprezentuje barwy Movistaru. Dunka ocaliła hiszpańskiemu zespołowi wyścig i mimo młodego wieku sprostała zadaniu wzięcia na swoje barki planu B, a nawet C. Po wszystkim powiedziała, że po tym, jak otrzymała informację, że z walki o najwyższe lokaty wykluczone zostały Van Vleuten i Leah Thomas, zachowała spokój i w stu procentach skoncentrowała się na finiszu. Podium dopełniła inna zawodniczka SD Worx Amy Pieters, co tylko dowodzi temu, jak silny w wyścigu Omloop Het Nieuwsblad był skład, który w ubiegłym sezonie ścigał się pod nazwą Boels-Dolmans.

Spośród Polek najbardziej widoczna i aktywna była Kasia Niewiadoma, która jak zwykle pokazała swoją klasę, znajdując się w grze o najwyższe lokaty do samego końca. Jechała w czołówce, goniąc nawet Van der Breggen, ale w końcówce musiała uznać wyższość szybszych rywalek. Ostatecznie finiszowała osiemnasta. Do podjazdu pod Eleverenberg koszulkę mistrzyni Polski pięknie prezentowała Marta Lach, ale gdy tempo w czołówce wzrosło na poważnie, zawodniczka Ceratizit-WNT Pro Cycling zaczęła odpadać i zajęła trzydzieste czwarte miejsce. Kilka sekund więcej straciła trzydziesta siódma Małgorzata Jasińska, zaś na setnej pozycji uplasowała się Anna Plichta.

Śmiało można powiedzieć, że zarówno damska, jak i męska edycja wyścigu Omloop Het Nieuwsblad były pokazem siły jednej drużyny – odpowiednio SD Worx oraz Deceuninck-Quick Step. Podopieczni Patricka Lefevere’a skorzystali zarówno ze swoich wspaniałych pomocników jak Tim Declercq, który prowadził peleton przez ponad sto kilometrów czy Kasper Asgreen, którego charakterystyczna koszulka mistrza Danii coraz częściej okupuje dużą część czasu antenowego.

W Omloop po raz kolejny uwidocznił się agresywny i charyzmatyczny styl jazdy mistrza świata Juliana Alaphilippe’a, który nie dość, że atakował (co zawsze gra na korzyść danego zespołu), to jeszcze podobnie jak w wyścigu Tour de la Provence pomagał rozprowadzać po doścignięciu. Bardzo istotna jest również jego rola mentalna – Francuz powiedział Balleriniemu, że może to być jego dzień i polecił mu finiszować o zwycięstwo. Dla wciąż młodego i dopiero kompletującego swoje palmarès Włocha była to motywacja o jakiej każdy mógłby tylko pomarzyć. Podbudowany dwoma zwycięstwami w Prowansji Davide Ballerini bez skrupułów wykorzystał swoją szansę, pewnie wygrywając rzadki masowy sprint w Omloop. “Wataha” potwierdziła tym samym, że potrafi wygrywać wyścigi realizując niemal każdy scenariusz.

fot. Deceuninck-Quick Step / Wout Beel

W wyścigu Omloop Het Nieuwsblad całkowitą porażkę poniosła drużyna Trek-Segafredo, która przystąpiła do niego z obrońcą tytułu Jasperem Stuyvenem. Najwyżej sklasyfikowany kolarz zajął dopiero sześćdziesiąte trzecie miejsce, a więc zawód był ogromny. Jednak podopieczny Luci Guercileny potrafili przekuć porażkę w sukces i dzień później w Kuurne-Bruxelles-Kuurne dosadnie przypomnieli, że mają w składzie byłego mistrza świata Madsa Pedersena, który finisz wygrał o długość roweru. Duńczyk w przeciwieństwie do atakującego 80 kilometrów przed metą Mathieu Van der Poela był schowany w peletonie do ostatnich 125 metrów wyścigu. Trudno nie zgodzić się z brytyjskim ekspertem Eurosport/GCN i byłym kolarzem Adamem Blythem, że tak właśnie ścigają się prawdziwi mistrzowie. Chapeaux!

fot. Trek-Segafredo

Po otwierającym weekendzie na oddzielny akapit zasługuje drużyna INEOS Greandiers znajdująca się w fazie przeobrażania z drużyny defensywnie walczącej przede wszystkim w wielkich tourach, w agresywny i konkurencyjny niemal w każdym wyścigu zespół. Dotychczas podopieczni Dave’a Brailsforda opierali swoje starty w klasykach przede wszystkim na osobie Iana Stannarda, który z powodu reumatoidalnego zapalenia stawów został zmuszony przedwcześnie zakończyć karierę. Brytyjczyk dwukrotnie triumfował w Omloop Het Nieuwsblad, w tym raz w pamiętny sposób ogrywając jak dzieci kolarzy Quick Stepu. W Omloop zaimponował Ekwadorczyk Jhonatan Narváez, który odpowiedział na atak Van der Poela i wytrwał z nim do samego końca, na słynnym Kapelmuurze ataku spróbował Gianni Moscon, a gdyby nie kraksa to Ethan Hayter walczyłby w sprincie przynajmniej o podium. Wisienkę na torcie silnego kolektywnego występu INEOS Grenadiers w pierwszych klasykach w sezonie 2021 jest trzecie miejsce Toma Pidcocka w Kuurne-Bruxelles-Kuurne. Warto również odnotować, że dzień wcześniej młody Brytyjczyk zespawał lukę do Alaphilippe’a, a następnie włączył się w rozprowadzanie Haytera. Jak sam nawet powiedział, jego nogi były lepsze niż wskazywałby na to rezultat. Dzień później było odwrotnie: gorsze nogi, ale bardziej inteligentna jazda.

fot. INEOS Grenadiers

Na zakończenie jeszcze kilka faktów, które zrobiły pierwszy w sezonie weekend klasyków ciekawym, choć być może nie zajmują pierwszych stron gazet. Norweska drużyna dla młodych zawodników Uno-X Pro Cycling Team, która awansowała w tym sezonie do drugiej dywizji, zmieściła w Kuurne trzech kolarzy w pierwszej dwudziestce, a jeden z nich zameldował się w ucieczce i został doścignięty w momencie, gdy doszedł do limitu swoich możliwości. Odpowiednio trzecie, czwarte i piąte miejsce w Omloop zajęli weterani: Sep Vanmarcke, Heinrich Haussler oraz Philippe Gilbert. I wreszcie koszulki drużyn SD Worx i Liv Racing są bardzo podobne i utrudniają pracę dziennikarzom. Do zobaczenia już we wtorek w Le Samyn.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments