fot. Team Jumbo-Visma

Dwa tygodnie wyścigu Vuelta a Espana przyniosły nam kilka naprawdę ciekawych etapów. Nie zabrakło jednak też tych nudnych. Spójrzmy na to, co wiemy przed ostatnimi dniami ścigania w sezonie 2020. Czas na oceny.

Plusy:
Wszystko i nic
Mimo, że za kolarzami kilka naprawdę trudnych, górskich etapów, rywalizacja o miejsca na podium w klasyfikacji generalnej wciąż pozostaje nierozstrzygnięta. Mimo, że zdecydowanie największym faworytem pozostaje Primoz Roglic, walka może być jeszcze bardzo interesująca, na co liczymy. Kto wie, może w Madrycie zobaczymy w czerwonej koszulce zawodnika, na którego wcale nie stawiamy?

Im trudniej, tym lepiej
W ciągu ostatniego tygodnia, zdecydowanie najwięcej działo się na dwóch najtrudniejszych podjazdach. Mowa tu o Alto de Moncalvillo oraz Alto de l’Angliru, gdzie faworyci musieli poważnie się namęczyć. Choć co prawda ostateczne różnice na drugim z wymienionych wzniesień nieco nas zawiodły, to jednak rywalizacja była naprawdę interesująca.

Kolejny z dominatorów
Choć mieliśmy w tym tygodniu zaledwie 1 etap dla sprinterów, należy o nim wspomnieć. Choć ostateczne wyniki wyglądają nieco inaczej, zdecydowanie najlepszy ponownie był Sam Bennett, który z pewnością należy teraz do najściślejszej czołówki sprinterów na świecie. Jesteśmy prawie pewni, że Irlandczyka będzie stać jeszcze na znakomite występy w trzecim tygodniu, z naciskiem na etap w Madrycie.

Wojownik
Nie da się mówić o drugim tygodniu Vuelta a Espana 2020 bez poważnego wspominania o znakomitym Guillaume Martinie. Francuz zdecydowanie zasługuje na wygranie klasyfikacji górskiej, w której zbudował już naprawdę dużą przewagę. Jego postawa, w szczególności na dwóch ostatnich etapach w Asturii, to świetny dodatek do walki o zwycięstwo w całym wyścigu.

Minusy:
Niespełniony duet
Jeśli chodzi o zawodników, których postawą jesteśmy nieco zawiedzeni, z pewnością należy tu wymienić Estebana Chavesa i Marca Solera. O ile drugi z wymienionych kolarzy od samego początku był co najwyżej co-leaderem obok Enrica Masa, o tyle w przypadku Chavesa mogła to być jego ostatnia szansa na dobry rezultat w klasyfikacji generalnej Wielkiego Touru. Wszystko wskazuje na to, że przed Kolumbijczykiem czasy pomocy innym liderom.

Młodzież w odwrocie?
Wiemy, że nie zawsze młodzi zawodnicy mogą w swoim stylu rozdawać karty, lecz podczas tegorocznej Vuelty nieco ich brakuje. Co prawda ze znakomitej strony pokazuje się do tej pory Gerben Thijsen, lecz początek wyścigu zapowiadał nieco lepszą jazdę Clementa Champoussin, Kobe Goossensa czy Gino Madera. Miejmy jednak nadzieję, że zobaczymy ich jeszcze na czele stawki.