fot. Getty Images Sport

Po niedzielnej utracie koszulki lidera hiszpańskiej Vuelty Primož Roglič udowodnił na ósmym etapie, że był to jedynie wypadek przy pracy. Lider zespołu Jumbo-Visma był dziś najlepszy na etapie i awansował na drugą pozycję w klasyfikacji generalnej.

Słoweniec swoim dzisiejszym występem z pewnością zaimponował wielu obserwatorom i pokazał, że nie przypadkiem zasługuje na miano jednego z głównych faworytów do zwycięstwa w całym wyścigu. 30-latek w rozmowie z mediami po przekroczeniu linii mety na Alto de Moncalvillo przyznał, że zwłaszcza końcówka etapu była bardzo wymagająca.

Zawsze uwielbiam wygrywać, nawet jeśli istnieje niewielka szansa to zawsze próbuję. Dziś było naprawdę bardzo trudno i na szczęście miałem dobre nogi. Ostatni podjazd jechałem po raz pierwszy w życiu. Znałem jedynie jego profil. To była naprawdę trudna wspinaczka. Cieszę się, że wygrałem. To miło, że udało mi się odzyskać nieco czasu w “generalce”, ale przede wszystkim dobrze jest odnieść triumf na etapie

– mówił Roglič.

Jutrzejszy dziewiąty odcinek hiszpańskiej Vuelty sądząc po profilu trasy najprawdopodniej padnie łupem sprinterów. Z pewnością kolarze walczący w klasyfikacji generalnej będą chcieli nieco “złapać oddech” przed bardzo intensywnym weekendem. Zarówno sobotni, jak i niedzielny etap zakończą się finiszem na podjeździe. Planowany na 1 listopada odcinek będzie prowadzić na zboczach piekielnie stromego Alto de l’Angliru – najtrudniejszego podjazdu tegorocznej Vuelty. Tam na pewno po raz kolejny zobaczymy kolejny akt pojedynku Primoža Rogliča i lidera wyścigu Richarda Carapaza (INEOS Grenadiers).