fot. La Vuelta

Chociaż doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że tegoroczna edycja wyścigu Vuelta a España rzuci nas w wir rywalizacji bez żadnej gry wstępnej, nikt chyba nie spodziewał się, że pierwsze starcie pretendentów na Arrate przyniesie aż takie różnice w klasyfikacji generalnej. Drugiego dnia rozgrywania imprezy będzie lżej, ale tylko odrobinę, bo zawodnikom co prawda sprzyjać powinna słoneczna aura, ale podjazd pod San Miguel de Aralar ponownie obnaży niedostatki formy.

W środę typowe dla Kraju Basków deszcz i chmury pozostawiamy za górami, a 2. odcinek 75. edycji Vuelty zabierze peleton na przejażdżkę szosami sąsiedniej Nawarry, gdzie pokonany zostanie dystans 151,6 kilometra.

Dzisiejszy etap rozpocznie się w Pampelunie, którą jako miejsce zamieszkania dość często swego czasu wybierali przybywający z Ameryki Południowej do Europy kolarze, a na otwierających rywalizację 30 kilometrach pokonany zostanie pierwszy podjazd dnia: Puerto de Guirguillano (7,2 km, śr. 4,8%). Czy to niewielkie wzniesienie wystarczy, aby w odjeździe dnia znaleźli się zawodnicy zdolni doprowadzić sprawę do samego końca? Nie ma takiej pewności, tym bardziej, że po tej wspinaczce nastąpi płaski odcinek o długości ok. 50 kilometrów.

Druga część dzisiejszego etapu zapowiada się na szczęście znacznie ciekawej, ponieważ na niej pokonane zostaną Puerto de Urbassa (6,8 km, śr. 5,7%) i centralny punkt dzisiejszych wydarzeń na szosach Półwyspu Iberyjskiego – Alto de San Miguel de Aralar (9,4 km, śr. 7,9%).

Finałowa wspinaczka wytyczonej na środę trasy to przepiękny, ale dość nieregularny i pokryty nieprzyjemnym rodzajem nawierzchni podjazd, który odrobinę wytchnienia da zawodnikom jedynie w swojej środkowej części, a stopień trudności ponownie wzrośnie tuż przed szczytem.

Alto de San Miguel od linii mety w Lekunberri dzieli zjazd o długości 16 kilometrów, co da przewagę najbardziej dynamicznym zawodnikom.

Oto, co na temat 2. etapu 75. edycji Vuelta a España napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 2, 21 października: Pamplona › Lekunberri (151.6k)

Drugiego dnia wyścig odwiedzi Pampelunę, a więc jedno z tych miast, które wyjątkowo upodobali sobie kolarze z Ameryki Południowej i chłodnych, europejskich krain. Pokonywane w dużym interwale 3. kategorii Puerto de Guirguillano i Puerto de Urbasa nie zrobią wrażenia nawet na nielicznych sprinterach, ale będą tylko przedsmakiem przed finałowym Alto de San Miguel de Aralar (9,4 km, śr. 7,9%), którego szczyt od linii mety w Lekunberri dzielić będzie 16 kilometrów. Na papierze jest to idealny etap dla uciekinierów, ale czy liderzy zechcą wypuścić znakomitych wspinaczy w górę drogi jeszcze zanim wszyscy odsłonią swoje karty?

Po popisie siły, którego już pierwszego dnia dopuścił się broniący tytułu Primoz Roglic (Jumbo-Visma), nawet pomimo nieidealnej pierwszej części trasy, uciekinierzy staną do 2. etapu 75. edycji Vuelty w optymistycznych nastrojach. Można bowiem podejrzewać, że ekipa Jumbo-Visma będzie zainteresowana kontrolowaniem wydarzeń na trasie jedynie w stopniu, który nie dopuści do ataków głównych rywali na finałowym wzniesieniu, a umiejscowiona tuż po zjeździe meta zawsze jest okolicznością dodatkowo sprzyjającą harcownikom.

Lista zawodników, którzy mogą być zainteresowani udziałem w odjeździe, na samym początku rozgrywania wielkiego touru zawsze jest obszerna, ale nawet w tej grupie wyróżniają się takie nazwiska, jak Michael Woods (EF Pro Cycling), Nans Peters (AG2R-La Mondiale), Omar Fraile (Astana), Alex Aranburu (Astana), Simon Geschke (CCC Team), Jay McCarthy (Bora-hansgrohe) i Michael Valgren (NTT).

Z grupy liderów walczących o tytuł, bez zaskoczenia najszybszy powinien się okazać Primoz Roglic (Jumbo-Visma), ale nie bez szans będą również Hugh Carthy (EF Pro Cycling) i Alejandro Valverde (Movistar).