Wczoraj odbył się drugi etap Małopolskiego Wyścigu Górskiego. Zakończył się on zwycięstwem Johana Abrahamsena (Uno-X Pro Cycling), który na mecie pokonał swoich towarzyszy z ucieczki – Marcina Budzińskiego (Wibatech Merx) i Adama Żubera (Mazowsze Serce Polski).

Odjazd od początku etapu utrzymywał się przed peletonem. Uciekinierzy między sobą zdobywali punkty na lotnych i górskich premiach. Wszystkie finisze sprinterskie wygrał Marcin Budziński i po etapie założył pomarańczową koszulkę najaktywniejszego zawodnika.

Na początku wygrałem lotną premię, Abrahamsen górską i na spokojnie dogadaliśmy się, że nie będziemy się bardzo o to szarpali, a postaramy się dojechać do mety. Po ostatniej górskiej premii przewaga nieco stopniała, ale nie poddawaliśmy się. Sprzyjały nam kręte zjazdy, na których mogliśmy stopniowo powiększać przewagę, no i się udało. Jak dowiedzieliśmy się na 20 kilometrów do mety, że jesteśmy dwie minuty i 30 sekund przed peletonem, to wiedzieliśmy, że może się udać. Na finiszu próbowałem powalczyć, ale Norweg był za moimi plecami. Jeśli byłaby odwrotna sytuacja, prawdopodobnie mógłbym mu wyjść z koła.

– mówił Marcin Budziński.

Kilka sekund za harcownikami, na metę wpadł rozpędzony peleton, z którego najszybciej finiszował lider wyścigu – Stanisław Aniołkowski. Kolarz CCC Development Team utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej wyścigu.

Było mocne tempo, na początku pojechała trzyosobowa ucieczka, kontrolowaliśmy ją do podjazdu na 80. kilometrze. Tam grupa Voster ATS Team zaczęła nas atakować. Odparliśmy te ataki, natomiast później powiedzieliśmy, że jeśli nas atakujecie, to teraz Wy kontrolujcie ucieczkę. Troszkę się z nami przepychali, czy to my będziemy gonić, czy oni, zrobiło się znowu 3 minuty przewagi i później tak jak przewidywałem, musieli pracować, bo zależało im na dzisiejszym etapie. Nie udało im się dogonić ucieczki. Były to takie kolarskie szachy pomiędzy polskimi ekipami i korzystają na tym kolarze z Europy, z zagranicy wygrywając tu etap, bo tak naprawdę, gdyby nie ta ucieczka, to dzisiaj Polak mógł wygrać etap. Mogli się z nami spokojnie dogadać, razem byśmy skontrolowali ucieczkę na kilka minut i na pewno byśmy ją dogonili i byłoby inaczej. My jesteśmy zadowoleni przede wszystkim z tego, że utrzymaliśmy koszulkę lidera, jutro będziemy starali się tę koszulkę bronić. Czy to się uda, zobaczymy na szczycie Przehyby.

– mówił po etapie Stanisław Aniołkowski.

Małopolski Wyścig Górski zakończy się dziś, ciężkim etapem z metą na Przehybie.

Znów będziemy chcieli być z przodu w peletonie, żeby nic złego się nie stało mi czy naszym innym liderom, którzy dobrze spisują się w górach. Planujemy dojechać do podjazdu pod Przehybę i tam się wszystko rozegra. Podjazd jest długi, także myślę, że będzie się sporo działo. Około 40 minut jazdy pod górę, więc tam rozegrają się losy tego wyścigu.

– dodał Aniołkowski.