fot. Trek-Segafredo

Lekarz Trek-Segafredo dr Gaetano Daniele wypowiedział się na temat niedociągnięć protokołu medycznego ws. wirusa Covid-19, stworzonego przez Międzynarodową Unię Kolarską (UCI), oraz przedstawił wewnętrzne zasady wprowadzone przez jego drużynę.

Drużyna Trek-Segafredo, w której na co dzień ścigają się tacy kolarze i kolarki jak Vincenzo Nibali, Lizzie Deignan, Elisa Longo Borghini czy Anna Plichta, wprowadziła własne, dodatkowe zasady mające zapobiegać rozprzestrzenianiu się koronawirusa.

– Myślę, że UCI wybrała skomplikowane drogę prewencji w sprawie nowego wirusa

– uważa dr Daniele.

Przypomnijmy, że wśród wprowadzonych reguł znajdują się między innymi: obowiązek stworzenia w drużynach tzw. “baniek”, w których mają funkcjonować, a także wykonywania dwóch testów na obecność koronawirusa przed wyścigiem (sześć i trzy dni). Kolarskie związki zwracają uwagę, że będzie to bardzo kosztowne i w znaczący sposób utrudni wystawianie składów na poszczególne wyścigi w przepełnionym kalendarzu od sierpnia do października.

Z namiastką problemu mieliśmy do czynienia podczas baskijskiego klasyku dla kobiet Nafarroako Klasikoa, gdzie kilkanaście drużyn nie wystartowało, ponieważ lokalny uniwersytet przeprowadzający testy nie zdążył dostarczyć na czas ich wyników. Jedną z poszkodowanych ekip była hiszpańska Casa Dorada, gdzie na co dzień ściga się Małgorzata Jasińska.

Daniele zwrócił uwagę, że wykonywanie testów powinno być zarządzane centralnie, a nie powierzone lokalnym władzom i prywatnemu sektorowi.

– Testy wymazowe… czasami potrzeba ekstremalnego i wielkiego wysiłku, aby takie zapewnić. Wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że są one niezbędne, jednak uważam za błąd, że nie został stworzony cały system wykonywania badań dla wszystkich drużyn

– mówił dr Daniele.

Od marca, kiedy to sezon został przerwany z powodu pandemii trwały przygotowania do wypracowania zasad ochrony, które będą obowiązywały podczas wyścigów w tak zwanej nowej rzeczywistości. Drużyna Trek-Segafredo zdecydowała się na następujące rozwiązania.

– Każdego zawodnika wyposażyliśmy w spray dezynfekujący do rąk oraz dwie maski wielokrotnego użytku, wyprodukowane przez firmę Santini, a ponadto płyny dezynfekujące są obecne w każdym pojeździe. Wyeliminowaliśmy także “food room”, gdzie kolarze zachodzili po przekąski po wyścigu. Ponadto codziennie dezynfekujemy wszystkie nasze pojazdy i ograniczyliśmy liczbę osób w autobusie

– wyjaśnił lekarz Trek-Segafredo i jednocześnie przestrzegł, że chociaż wiele krajów znosi restrykcje dotyczące przemieszczenia, organizacji imprez czy funkcjonowania barów i restauracji, to wirus nadal panuje.