fot. Bahrain-McLaren

W Saudi Tour Mark Cavendish zadebiutował w barwach Bahrain-McLaren. Brytyjczyk robi wszystko, co może, żeby wrócić na właściwe tory. O powrocie i trudnym okresie w karierze opowiedział w wywiadzie dla “Het Nieuwsblad”.

Ostatnio bardzo trudno znaleźć wypowiedź ze strony Marka Cavendisha. Brytyjczyk nie ma ochoty, aby udzielać się w mediach, co jest związane z trudnym momentem w jego karierze, który trwa już dość długo. Być może przejście do Bahrain-McLaren będzie impulsem dla kolarza z Wyspy Man. W debiucie w nowych barwach pojechał w Saudi Tour, gdzie w klasyfikacji generalnej triumfował jego kolega z zespołu, Phil Bauhaus.

Fantastycznie jest wygrać razem z zespołem. Do Arabii Saudyjskiej przyjechaliśmy wcześniej. Wspólnie długo trenowaliśmy. Jestem z tego zadowolony

– powiedział Cavendish dla “Het Nieuwsblad”.

34-latek na swoje zwycięstwo czeka już dwa lata. Smaku triumfu nie poczuł w Saudi Tour, gdzie spisał się dobrze jako rozprowadzający Phila Bauhasa. Brytyjczyk najwyżej uplasował się na 13. miejscu. Pytanie dziennikarza o “nietypową rolę” okazało się niewygodne dla Cavendisha.

Co to znaczy “zwykła rola”? Każdy kolarz ma za zadanie pomóc drużynie. To że jestem sprinterem nie znaczy, że nie mogę pełnić innej roli. Praca to praca. Jak Bradley Wiggins wygrywał Tour de France, to jemu pomagałem. Wielu kolarzy nigdy nie wygra żadnego wyścigu. Jestem zadowolony z tego, co osiągnąłem do tej pory. W Bahrain-McLaren ponownie wiem, czego chcę i czuję się pewnie

– przyznał Brytyjczyk.

W karierze Cavendishowi przeszkodził wirus Epsteina. Choroba jest dla niego dużą próbą charakteru.

Wirus jest i nadal będę musiał się z nim zmagać. Jednak najgorsze już za mną. Czuję się lepiej. To że ludzie mnie krytykują, to trudno. To całe G***o w waszych gazetach i na Twitterze mnie nie obchodzi

– dodał Mark Cavendish.

Wsparciem dla sprintera jest szef zespołu Bahrain-McLaren, Rod Ellingworth. W przeszłości również chorował na wirus Epsteina. Obecnie pomaga Cavendishowi w powrocie do ścigania na jak najwyższym poziomie.

Rod w młodym wieku także chorował. To także pomaga nam się zrozumieć. Jednak on jest przede wszystkim genialnym liderem. Ma dobre podejście do każdego. Znamy się od dawna. Potrafi mi powiedzieć, że zachowałem się jak idiota. I to w nim doceniam. Było koło mnie wielu tzw. przyjaciół. Rod jest inny. Jestem jemu za to bardzo wdzięczny. Dobrze, że w tym sporcie są inteligentni ludzie, którzy rozumieją, że mogę kontynuować karierę. Jak Rod. Mój cały obecny zespół jest dobrze zorganizowany i to dodaje mi pewności siebie

– kontynuował Cavendish dla belgijskiego portalu.

Sprinter z Wyspy Man wystartuje w najbliższym czasie w UAE Tour, Tirreno-Adriatico i Milano-San Remo. Nie ma skonkretyzowanych celów, w tym także planu startu na Tour de France, gdzie wygrał już 30 etapów. Nadal ma szansę na pobicie rekordu Eddy’ego Merckxa.

Nie mogę powiedzieć, jakie wyniki mnie zadowolą. Do lipca jeszcze daleko. Nie myślę o Tour de France. Jednak jeśli w każdym wywiadzie jestem zapytany o rekord, to nie mogę przestać o tym myśleć. Teraz cieszę się z tego, gdzie obecnie jestem

– przyznał Brytyjczyk dla “Het Nieuwsblad”.