Polskie kolarstwo z dnia na dzień staje się coraz większym żartem. Oczywiście mowa przede wszystkim o Polskim Związku Kolarskim i jego zarządzie, który w środę został wręcz wyśmiany przez sejmową komisję ds. Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki.

Sytuacja w PZKol nie jest już dla nikogo żadną tajemnicą. Obecny zarząd wciąż stara się jednak w jakiś sposób wyjść z wielkiego marazmu. Jednym z pomysłów odbicia się od dna było rozpoczęcie współpracy z dużą spółką skarbu państwa, która miałaby wejść w sponsoring. W związku z tym, działacze zostali zaproszeni na posiedzenie sejmowej komisji ds. Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki, gdzie mieli przedstawić swoją strategię dalszego działania.

Niestety, jak można było się spodziewać, strategia nie wniosła nic nowego. Jak określiła wystąpienie zarządu PZKol minister Danuta Dmowska-Andrzejuk, która sama poprosiła o nakreślenie planu wyjścia związku z kryzysu, zaprezentowano jedynie ogólny zarys, bez żadnych szczegółów, w jaki sposób cele miałyby zostać osiągnięte. Co jednak najważniejsze, sejmowa komisja wymagała od działaczy przekazania sprawozdań finansowych, dotyczących sytuacji w związku. Jak można było się spodziewać, nie zostały one przekazane, gdyż… PZKol ich nie posiada.

Jeśli chodzi o sam plan na lata 2020-2028, jego głównymi punktami jest stworzenie Akademii Rowerowej, poprawa wizerunku związku poprzez zwiększone działanie w sieci (strona internetowa i media społecznościowe), zmiana logo (!), rozwój SMSów czy budowa w całym kraju torów do jazdy na rowerach typu BMX. Cały plan potężnie skrytykować postanowił Tomasz Zimoch, który nie przebierał w słowach.

Jestem wielkim fanem kolarstwa od lat i dobrze Panów znam. Tym bardziej smutno mi mówiąc, że przychodząc do sejmu z taką strategią nie mają Panowie czego szukać. BMX? Jakie BMX? Ilu w Polsce zawodników uprawia ten rodzaj kolarstwa? Mamy jakiś trenerów? W naszym kraju zdecydowana większość ludzi jeździ na rowerach szosowych i górskich. Dlaczego nie mówicie nic o tym, że w marcu ma zostać przeprowadzona licytacja toru? Dlaczego w strategi nie ma ani słowa o tym, co będzie w Tokio? Jeżeli chcecie szukać pomocy nie tylko w Ministerstwie, ale i u posłów, musicie całkowicie przewartościować swoje cele. Powiedzcie dlaczego nasi torowcy są pokłóceni z trenerami i każdy ma swojego? Czy ktoś z was wie, kiedy zawodnicy powinni pojechać do Japonii, zważając m.in. na zmianę czasu? Przyznajcie, ile talentów przez ostatnie lata wypromowaliście? A może przez wasze działanie utalentowani rezygnują? Dlaczego nikt z was nie mówi o tym, że Filip Maciejuk został skreślony z listy stu? Jeżeli chcecie pomocy, mówcie szczerze i otwarcie. Jeśli sami nie potraficie zarządzać związkiem, zwróćcie się o pomoc, można to zrobić

– powiedział Zimoch.

Na ten moment nie wiadomo, kiedy dojdzie do kolejnego spotkania włodarzy PZKol z ministerstwem lub sejmową komisją. Niestety niewykluczone, że działacze zamknęli sobie kolejną bramkę ratunkową, których jest już niezwykle mało. W ciągu kilku najbliższych dni powinniśmy też dowiedzieć się więcej o licytacji toru w Pruszkowie.