Paweł Siwakow był jednym z największych odkryć poprzedniego sezonu. W 2020 Rosjanin zamierza zrobić kolejny krok do przodu.

Niedawno zakończony rok był dla 22-latka przełomowy. Wygrał Tour de Pologne i Tour of the Alps, a w Giro d’Italia, na które dzięki kontuzji Egana Bernala pojechał w roli lidera swojej ekipy, zajął 9. miejsce. Dzięki tym wynikom Rosjanin przebojem wjechał do czołówki światowego peletonu i w przyszłym sezonie do wielu wyścigów będzie przystępował w roli jednego z kandydatów do zwycięstwa.

Niestety raczej nie będą zaliczać się do nich wielkie toury, ponieważ Team INEOS będzie zdecydowanie mocniejszy niż w zeszłym roku. Do zdrowia wrócił Froome, a do zespołu dołączył Richard Carapaz – zwycięzca Giro, a przecież składzie ekipy Dave’a Brailsforda znajdują się także zwycięzcy dwóch ostatnich edycji Tour de France – Egan Bernal i Geraint Thomas.

W związku z tym, celem rosyjskiego kolarza nie będzie przejęcie roli lidera na któryś z wielkich tourów, a załapanie się do kadry zespołu na Tour de France i zebranie jak największej ilości doświadczenia, które może mu się przydać w kolejnych latach.

Mamy świetny zespół, więc tym razem może być ciężko o rolę lidera zespołu w wielkim tourze, ale też nie sądzę, by na tym etapie rozwoju było to dla mnie najistotniejsze. Jasne, gdybym pojechał na Vueltę jako najważniejsza postać w ekipie, to pewnie powalczyłbym o pierwszą “10”, ale co z tego? Już w zeszłym roku byłem 9. w Giro, więc powtórzenie tego sukcesu nie dałoby mi kompletnie nic. Zależy mi na rozwoju, a ten może przyjść dzięki współpracy z najlepszymi kolarzami podczas największego wyścigu na świecie.

– mówił w rozmowie z francuskim Velo-Club

Innym celem Siwakowa jest występ w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Pewnym kłopotem mogłoby być dla niego wykluczenie z nich reprezentacji Rosji. W związku z tą decyzją WADA niektórzy kolarze, jak choćby Ilnur Zakarin, rozważają zmianę obywatelstwa. Teoretycznie taką możliwość mógłby mieć również zwycięzca ostatniego Tour de Pologne, który urodził się we Włoszech, a większość życia spędził we Francji. Jednak w wywiadzie dla francuskiej strony internetowej zdradził, że na razie nie rozważa takiej opcji.

Z tego co wiem, sportowcy, którzy w przeszłości nie mieli problemów z dopingiem, będą mogli wystartować pod neutralną flagą, więc tak naprawdę niewiele się zmieni – będę mógł pojechać na zarówno na igrzyska, jak i mistrzostwa świata, więc na razie nie martwię się tym zbytnio, nawet jeśli nie wiem jeszcze do końca, jak to wszystko będzie wyglądać. Czuję się Rosjaninem, więc nie chcę zmieniać narodowości tylko ze względu na igrzyska. Zresztą nawet jakbym przyjął francuskie obywatelstwo, to nie jest powiedziane, że pojechałbym do Tokio. We Francji jest cała masa świetnych kolarzy, więc mógłbym nie załapać się do kadry

– powiedział Rosjanin, który niedługo wyruszy do Australii, gdzie już za niespełna trzy tygodnie zadebiutuje w Tour Down Under.