fot. UAE Team Emirates / bettiniphoto

Tadej Pogacar (UAE Team Emirates) zapisał się na kartach historii kolarstwa, bowiem w wieku 20 lat i w debiutanckim występie w wielkim tourze wygrał trzy etapy i zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Oto reakcje samego zawodnika i odkrywcy jego talentu – dyrektora sportowego w drużynie UAE Team Emirates Joxeana Fernándeza ‘Matxína’.

Tadej Pogacar jest sensacją w tegorocznej odsłonie Vuelty. 20-letni Słoweniec wygrał trzy etapy – w Andorze, na Los Machucos – i teraz – u progu Madrytu, atakując na słynnym podjeździe Pena Negra i wytrzymując 40 km samotnej jazdy.

– To definitywnie wymagało cierpliwości. Moje nogi były dobre, ale morale (przynajmniej w pierwszej części etapu) już nie. Później zobaczyłem, że wszystkim przeszkadza zimno i deszcz. Czułem się dobrze na Pena Negra i zaatakowałem. Lopez wykonał wielki wysiłek i zaatakował w odpowiednim momencie. Miałem świetne wsparcie na trasie od słoweńskich kibiców, od mojej rodziny i z samochodu drużyny. Oni dali mi niesamowitą motywację i w ostatniej godzinie wyścigu szedłem na pełen gaz. Sprawili, że ta ucieczka była dla mnie łatwiejsza. To było coś niesamowitego, w głowie miałem tak wiele rozmaitych emocji… Nie dociera do mnie, że wygrałem trzy etapy w wielkim tourze. Ponadto stanąć na podium z Primozem Roglicem i Alejandro Valverde to będzie zaszczyt. To naprawdę coś niesamowitego. Nigdy sobie czegoś takiego nie wyobrażałem. Zajmie mi kilka dni, zanim zrozumiem, czego dokonałem

– powiedział zaraz po zakończeniu etapu Pogacar, a dyrektor sportowy w drużynie UAE Team Emirates Joxean Fernández ‘Matxín’ nie mógł nachwalić się diamentu, który odkrył i który niejako oszlifował właśnie w hiszpańskim wielkim tourze.

– Nie znałem różnic pomiędzy nim a Valverde, ponieważ to nie było coś, o czym myślałem. Być na podium w wieku 20 lat… on mógłby być synem Alejandro [Valverde]. Ponadto rozmawialiśmy przed etapem o tym, że walczyć o coś więcej niż o etapowe zwycięstwo mogłoby być zbyt ryzykowne i wykonał to co do joty. Ma osobowość lidera i posiada szacunek godny profesjonalisty

– powiedział Fernández.

Słowenia świętuje. Prawie pewnym zwycięzcą klasyfikacji generalnej jest bowiem Primoz Roglic z holenderskiej drużyny Jumbo-Visma.