fot. ASO / Photo Gomez Sport

Piąty etap tegorocznej Vuelty był bardzo udany dla Miguela Angela Lopeza. Kolumbijczyk nadrobił dużo czasu nad rywalami i ponownie został liderem całej imprezy.

Choć było wiadomo, że końcówka piątego etapu Vuelta a Espana jest trudna, niewielu kibiców i specjalistów spodziewało się aż takiego porwania stawki. Najwięcej na agresywnej jeździe zarobił Miguel Angel Lopez, który odzyskał prowadzenie w klasyfikacji generalnej. W niej z kolei, na ten moment, jego sytuacja wydaje się być bardzo dobra.

Początek podjazdu był nieco szybki, lecz mimo to czułem się dobrze. Z atakiem chciałem poczekać do momentu, w którym liderzy zostaną sami. Zdecydowałem się na niego, kiedy obok jechali już tylko Valverde i Roglic. Moim celem było wywarcie na nich presji, ale także zrobienie dobrego show, gdyż nogi mi na to pozwalały. Do mety jeszcze daleko, ale wyścig układa się dla nas znakomicie. Już jutro na starcie różnice będą większe. To naprawdę dobry początek

– powiedział nowy-stary lider wyścigu.

Już dziś przed kolarzami kolejny etap zakończony podjazdem. Wspinaczka pod Ares del Maestrat nie będzie jednak tak trudna, przez co szansę na dobry wynik ponownie powinni otrzymać uciekinierzy.