fot. Marek Bala / naszosie.pl

Peter Sagan (BORA-hansgrohe) jest w tegorocznym Tour de France jednym z trzech liderów swojej drużyny, obok Patricka Konrada i Emanuela Buchmanna. Pierwsza szansa na etapowe zwycięstwo dla Słowaka nadejdzie już w sobotę podczas pierwszego etapu, który kończy się na lekko wznoszącej się szosie w Brukseli. 

Na konferencji prasowej drużyny BORA-hansgrohe, która odbyła się w piątkowe popołudnie w centrum prasowym Grand Départ, Sagan jak zwykle sprawiał wrażenie luzaka będącego w dobrym nastroju. Z wielu wypowiedzi, jakich udzielił w różnych językach (po angielsku, po włosku, po słowacku i po polsku) można jednak wywnioskować, że nie wszystko idzie jak po maśle.

Przede wszystkim, zapytaliśmy szefa drużyny Ralpha Denka, dlaczego nie wyselekcjonowano do składu Macieja Bodnara, który w poprzednich latach był współautorem zielonej koszulki Petera Sagana i niezwykle wartościowym zawodnikiem dla drużyny.

– Taki jest sport – raz znajdziesz się w składzie, a innym razem nie. Wybraliśmy taki skład – najmocniejszy według nas, z określonymi celami. Trzeba jeszcze pamiętać, że to nie jest tylko moja decyzja, ale całego sztabu szkoleniowego

– odpowiadał wymijająco Denk, a Peter Sagan w tym czasie szeroko i triumfalnie się uśmiechał.

Jego celem jest zdobycie zielonej koszulki – jeśli udałaby mu się ta sztuka, zostałby pierwszym kolarzem w historii, który dokonał tego siedmiokrotnie.

– Każdy wie, jakie są moje cele – każdego roku takie same. Ale jednocześnie nie będzie łatwo je osiągnąć. Oczywiście, że miło by było zostać pierwszym kolarzem w historii, który siedem razy wygrał zieloną koszulkę. Na razie jednak o tym nie myślę. Do Paryża jeszcze długa droga, podczas której wszystko może się wydarzyć. Przyjechaliśmy tutaj w silnym składzie, z którym chcemy powalczyć także o dobre miejsce w klasyfikacji generalnej. Zobaczymy, jak to wszystko się potoczy i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby walczyć o zwycięstwa

– powiedział Peter Sagan.

Należy jednak pamiętać, że aby wygrać klasyfikację punktową, trzeba dojechać do mety w Paryżu, a po drodze pokonać wiele piekielnie wymagających górskich etapów. Zapytaliśmy zatem kolarza z Żyliny, czy jakoś specjalnie się przygotowywał – na przykład na wysokości.

– Nie… Ścigałem się w Tour of California, potem odbyłem zgrupowanie wysokościowe w Stanach Zjednoczonych. Nie robiłem nic szczególnego. Myślę, że to wystarczy

– odpowiedział Peter Sagan.

Dla drużyny BORA-hasgrohe jest to najlepszy sezon w dotychczasowej historii. Niemiecki zespół zanotował w tym roku trzydzieści trzy zwycięstwa, z czego trzech autorem jest Sagan.

Z Brukseli Marta Wiśniewska