Patryk Stosz wygrał Koronę Kocich Gór, a Kamil Małecki zajął drugie miejsce w sobotnim Grand Prix Baryczy Żmigród – XXXIX Memoriał Grundmanna i Wizowskiego. Dla Patryka Stosza to pierwsza wygrana w sezonie. Z kolei Kamil Małecki ma na koncie m.in. zwycięstwa w klasyfikacjach generalnych CCC Tour Grody Piastowskie i Bałtyk-Karkonosze.

Patryk Stosz o wygranej w Koronie Kocich Gór:

Już od samego początku byliśmy bardzo aktywni. W każdym odjeździe mieliśmy swojego kolarza, a to był jeden z elementów naszej strategii. W pierwszej części wyścigu było bardzo dynamicznie, nikomu nie udawało się skutecznie odjechać. Ledwo powstawała ucieczka, a w peletonie rozpoczynały się gonitwy. Praktycznie co chwilę kasowano odjazdy, peleton łączył się, a wyścig zaczynał na nowo. Wtedy kolejni zawodnicy próbowali swoich sił i zaczynały się kolejne skoki. Wielu zawodników kosztowało to dużo wysiłku.

Gdy do mety zostało 60 km, było widać, że peleton bardzo się uszczuplił. Wtedy pomyślałem: „tak, to jest ten moment, by ruszyć do przodu”. Udało mi się odjechać z pięcioma innymi kolarzami. Między nami a peletonem utrzymywała się przewaga w okolicach 3 minut. Byłem bardzo zmotywowany do kolejnych działań. Na ostatniej rundzie zaatakowałem, by jeszcze bardziej przerzedzić naszą grupkę i zostało nas trzech. Wtedy zaczęły mnie łapać dosyć mocne skurcze i nie ukrywam, że troszkę mnie to podłamało. Zacząłem nawet tracić nadzieję na dobry wynik. Po rozmasowaniu mięśnia, skurcz puścił i mogłem skupić się na finiszu.

Wyścig kończył się pod górę, co mi bardzo odpowiadało. Lubię takie cięższe końcówki. Wiedząc, jak wygląda sytuacja między naszą trójką, byłem przekonany, że poradzę sobie na mecie. Bardzo się cieszę z tej wygranej. Na ostatnich metrach mobilizowały mnie myśli o moim synku. Tę wygraną chciałbym zadedykować właśnie jemu.

Kamil Małecki o II miejscu w Grand Prix Baryczy Żmigród – XXXIX Memoriał Grundmanna i Wizowskiego:

Nasza strategia na dziś była bardzo prosta: mieliśmy zabierać się w odjazdy. Od początku wyścigu było bardzo dużo ataków, a my w każdej akcji staraliśmy się mieć swoich przedstawicieli. Na trzeciej rundzie udało mi się odjechać z sześcioma innymi zawodnikami. Po około 15 kilometrach, dojechało do nas kolejnych 15 zawodników. Mimo iż współpraca nie układała się najlepiej, peleton i tak nie był w stanie nas dogonić.

Na ostatniej rundzie zaczęły się ataki i musieliśmy podganiać. Na tych ostatnich kilometrach bardzo mocno pracował Damian Papierski i dzięki jego pracy udało się dogonić uciekinierów. Na finiszu, wszedłem w ostatni zakręt jako trzeci, a metę przekroczyłem jako drugi. Wygrana była bardzo blisko. Chciałabym podziękować chłopakom, bardzo dobrze jechali i świetnie uzupełnialiśmy się podczas całego wyścigu.