Triumf Richarda Carapaza w tegorocznym Giro d’Italia jest wciąż sporą niespodzianką. Zwycięstwo pozwoliło mu jednak pozostać nieśmiertelnym na wieki. 

Jak już wszyscy doskonale wiedzą, Carapaz jest pierwszym triumfatorem Wielkiego Touru pochodzącym z Ekwadoru. Nie dziwi więc fakt, że lokalne społeczeństwo od razu zobaczyło w nim bohatera, kolejny wzór, który już na zawsze pozostanie na ustach i w głowach swoich rodaków. O “Lokomotywie z Carchi” najwięcej rozpisywało się El Universo, jedno z największych pism w kraju.

Napisał kapitalną historię, tworząc sobie przy tym niewyobrażalny pomnik. Dla ekwadorskiego sportu będzie już nieśmiertelny. Stał się legendą robiąc coś, co do tej pory dla żadnego Ekwadorczyka nie było nawet marzeniem. Od teraz 2 czerwca będzie uznawany za narodowy dzień kolarstwa. Mówi się, że sport zmienia ludzi. W tym przypadku może zmienić cały naród

– czytamy w El Universo.

Co chyba jednak najważniejsze, triumf Carapaza ułatwi też treningi i pogoń za marzeniami jego następcom. Prezydent Lenin Moreno postanowił bowiem całkowicie znieść cła i podatki na importowane rowery, co ma ożywić kolarski rynek w kraju.