fot. BORA-hansgrohe / bettiniphoto

Choć Peter Sagan był jednym z głównych faworytów do wygrania E3 BicnkBank Classic, ostatecznie nie udało mu się nawet zająć miejsca w czołówce. Po przekroczeniu linii mety Słowak nie krył niezadowolenia ze swojego rezultatu.

Podobnie jak w poprzednich latach, wyścig E3 był jednym z ostatnich sprawdzianów przed zbliżającym się Ronde van Vlaanderen. Tym samym każdy z faworytów liczył, że uda mu się dziś pokazać prawdziwą moc. Podobnego zdania był Peter Sagan, który ostatecznie zajął dopiero 17 miejsce. Co jednak ważne, Słowakowi w końcówce bardzo doskwierały problemy z tylną przerzutką.

Pierwsza część wyścigu przebiegła dokładnie tak, jak planowaliśmy. Ucieczka od samego początku nie była liczna i nie wyglądała na groźną, dlatego wszystko co mogliśmy zrobić to utrzymywać się na czele i czekać na ataki. Ekipa wykonała kapitalną robotę, lecz im bliżej mety, tym bardziej czułem, że wciąż moja dyspozycja nie jest odpowiednia. Dodatkowo, po ostatnim bufecie, coś uderzyło w moją tylną przerzutkę, co zupełnie przestawiło jej pracę. W sumie walczyłem z nią około 10 kilometrów, kiedy dopiero mój mechanik zdołał to naprawić. Było już jednak za późno, by dojść do pierwszej grupy

– powiedział Sagan.

Dla Słowaka kolejnym sprawdzianem będzie niedzielny wyścig Gent – Wevelgem, który jest już przedostatnim testem przed De Ronde.