fot. Team Sky

Czwarty etap Tour Down Under był niezwykle emocjonujący. Wśród zawodników, którzy odegrali w nim najważniejszą rolę był Wout Poels, który wciąż walczy o zwycięstwo w wyścigu.

Podczas dzisiejszego etapu do Cambelltown, Poels był jednym z najbardziej aktywnych zawodników w stawce. Holender m.in. próbował swoich sił atakując na podjeździe pod Montacute (Corkcrew road). Niestety dla niego, akcja zakończyła się niepowodzeniem, choć pokazała, że może mu się udać wygrać całą imprezę.

Już u podnóża podjazdu zrobiliśmy wszystko perfekcyjnie. 20 kilometrów przed metą trzeba było wejść w lewy zakręt na czele i tego też dokonaliśmy. Na podjeździe postanowiłem wykorzystać stromy moment. Wydawało mi się, że mamy wystarczającą przewagę, lecz niestety dojazd do mety okazał się być za długi

– powiedział Poels.

Holender, bardzo soczystym atakiem udowodnił, że na Willunga Hill będzie niezwykle niebezpieczny. Teraz jednak przed kolarzami nieco łatwiejszy etap do Strathalbyn.