fot. CCC Team

W drużynie CCC Team 28-letni Kamil Gradek będzie pełnił funkcję pomocnika – w klasykach oraz na sprinterskich finiszach. Kalendarz startów na sezon 2019 spełnia jego kolarskie marzenia, choć jeszcze nie tak dawno mógł zakończyć karierę… 

Trudny dla Kamila Gradka moment nadszedł, gdy w 2016 roku działalność zakończyła drużyna VERVA ActiveJet. Na szczęście otworzyły się drzwi do nieistniejącej już zresztą (przynajmniej jeśli idzie o męski skład) brytyjskiej ekipy trzeciej dywizji ONE Pro Cycling. Dzięki temu Polak miał nie tylko możliwość kontynuowania ścigania, ale również przewartościowania podejścia do wykonywanego zawodu. 

Po tym, jak rozpadła się drużyna ActiveJet było ciężko, ale koniec końców wyszedłem z tego obronną ręką. Rok spędzony w Anglii dał mi bardzo dużo. Jeździłem przede wszystkim w wyścigach z lokalnej, brytyjskiej sceny, ale z drugiej strony wiele nauczyłem się o kolarstwie. Stałem się bardziej świadomym kolarzem i naszła mnie następująca refleksja: dobrze, fajnie jest bawić się w kolarstwo, ale dziś jestem kolarzem, a jutro mogę już nim nie być. Przewartościowałem swoje życie i zmieniłem podejście do sportu, a ponadto dodało mi to dużo motywacji do pracy. 

Drużyna ONE chciała przedłużyć z Gradkiem kontrakt, ale jednocześnie nie miała zakontraktowanego sponsora, zatem jej przyszłość była niepewna. Tymczasem Polak domówił się z drużyną CCC Sprandi Polkowice, która de facto stała się dla niego przepustką do World Touru. Zanim jednak o kolarskiej lidze mistrzów, to jeszcze parę słów o kolarstwie z Wysp. 

Interesujące i pozytywne w mniejszych brytyjskich drużynach jest to, że wszystkie podglądają Team Sky i chcą funkcjonować na jej podobieństwo. Podejście do kolarstwa różni się od polskiego, ale nie chcę tego ani porównywać, ani oceniać – po prostu jest inne. Do CCC przechodziłem z małym obawami, ale później okazały się one nieuzasadnione, ponieważ organizacja w tej drużynie stała na wysokim poziomie i od pierwszego zgrupowania wszystko było bardzo dobrze zorganizowane. 

Jeśli organizacja w CCC Sprandi Polkowice stała na wysokim poziomie, to w CCC Team jest znakomita – na co zwraca uwagę Gradek. 

Tym, co odróżnia organizacyjnie tę ekipę od poprzednich jest to, że między innymi już w listopadzie otrzymałem rower treningowy, oraz że już wtedy miałem ustalony kalendarz do połowy sezonu, włącznie z najważniejszymi startami. Aby jeszcze lepiej to zobrazować podam jeszcze jeden szczegół: przed tym [grudniowym] zgrupowaniem dostałem około trzydziestu e-maili na temat jego strony logistycznej. Dzięki temu wszystkiemu można mieć spokojną głowę i niczym nie trzeba się martwić. 

Skoncentrowany jedynie na stronie sportowej Kamil Gradek będzie w zespole CCC przede wszystkim pomocnikiem w wyścigach jednodniowych oraz podczas sprinterskich końcówek, jako rozprowadzający Jakuba Mareczkę czy Szymona Sajnoka. 

Moje osobiste cele i zadania pokrywają się z celami drużyny – nie jest tajemnicą, że są to wyścigi klasyczne. Po to do tej drużyny przyszedłem. Myślę, że ta tak zwana grupa „klasykowców” pokrywa się częściowo z tymi, którzy będą rozprowadzać sprinterów – Kubę czy Szymona. 

Kamil Gradek zainauguruje sezon w wyścigu Tour of Oman (16-21.02). W pierwszej połowie roku w jego kalendarzu znajdują się głównie klasyki, a także wielki tour. Jaki? Tego zawodnik nie mógł jeszcze zdradzić, ale można domniemywać, że będzie to hiszpańska Vuelta. 

Generalnie jestem zadowolony z kalendarza, ponieważ mam kilka fajnych debiutów w wyścigach, o których jeszcze dwa-trzy lata temu nawet bym nie marzył. Motywujące jest też to, że w tych wyścigach liderem będzie Greg [Van Avermaet]. 

Oprócz pomocnika w klasykach i sprintach, Kamil Gradek jest przymierzany do składu, który będzie rywalizował w drużynowych „czasówkach” – domenie BMC Racing Team, którą uratował Dariusz Miłek zostając sponsorem projektu Jima Ochowicza.

Polak osiągnął w minionym sezonie kilka solidnych rezultatów w walce z czasem – był między innymi piąty wraz z kolegami CCC Sprandi Polkowice podczas Wyścigu dookoła Walencji, czternasty w Ruta del Sol (indywidualna jazda na czas) oraz trzeci podczas wyścigu Szlakiem Walk Majora Hubala (również indywidualna jazda na czas). 

Mam już za sobą pierwsze treningi pod kątem jazdy na czas, na torze, i testowanie pozycji. Jestem zadowolony z tego, co udało nam się wypracować, ponieważ jest dużo lepiej niż w tamtym roku. Mam nadzieję, że z takim wsparciem ekipy, z takim sprzętem, jakim dysponujemy i całym zapleczem osiągniemy kilka bardzo dobrych rezultatów – zarówno indywidualnie, jak i drużynowo. 

W trenowaniu jazdy na czas Kamilowi Gradkowi pomaga również inny oprócz Jakuba Pieniążka trener – Włoch Marco Pinotti. Jego zdaniem jeden z najlepszych specjalistów, jeśli idzie o tę kolarską specjalność. 

Z hiszpańskiej Dénii Marta Wiśniewska i Marek Bala