fot. Giro d'Italia

Zwycięzca Giro d’Italia 2018 Chris Froome (Team Sky), który uczestniczył w oficjalnej prezentacji tego wyścigu, powiedział, że w grudniu podejmie ostateczną decyzję, czy podejdzie do obrony tytułu.

Jeszcze tego nie wiem. To jest decyzja, którą podejmę z drużyną, ale start Giro zapowiada się wybuchowy. Jeśli nie wystartuję, to na pewno któryś z moich kolegów z drużyny przyjedzie tutaj, aby walczyć o zwycięstwo

– powiedział Froome zapytany, czy wystartuje w 102. edycji Giro d’Italia.

Organizator włoskiego wielkiego touru, czyli RCS Sport zaplanował aż trzy etapy jazdy indywidualnej na czas – na etapach pierwszym, dziewiątym oraz ostatnim. W sumie daje to 58,5 km walki z czasem. Ponadto będzie pięć etapów z finiszami na podjazdach (siedem jeśli liczyć czasówkę w Bologni i nieco łatwiejszą końcówkę we Frascati), ale na papierze najtrudniejszy wydaje się ten numer szesnaście z podjazdami pod Gavię i Mortirolo i z metą na Ponte di Legno.

Trenowałem trochę w tej okolicy. Mortirolo jest bardzo ciężkim podjazdem. Ten etap jest gigantem, podczas którego będzie można dostrzec różnicę między chłopcami a mężczyznami. Minęło już kilka lat od czasu, gdy jeździłem tymi szosami. Na tego typu etapach bardzo ważne są zarówno nogi, jak i głowa

– ocenił Chris Froome.

W nieco kurtuazyjnej wypowiedzi Brytyjczyk oddał również niejako cześć Corsa Rosa i jego kibicom.

Zwycięstwo w Giro d’Italia na zawsze pozostanie w moim sercu, ponieważ nigdy nie wygrałem wyścigu w tak ikoniczny sposób. Odczułem również niesamowitą ilość sympatii od włoskich tifosi

– powiedział Chris Froome.