fot. Polski Związek Kolarski

Janusz Pożak, który po aferze obyczajowej zastąpił w ubiegłym roku Dariusza Banaszka na stanowisku prezesa Polskiego Związku Kolarskiego, powiedział w rozmowie z Naszosie.pl, że spodziewa się, iż podczas zjazdu sprawozdawczego, który odbędzie się 8 grudnia br., zostanie odwołany. Jakiekolwiek działania na rzecz poprawy sytuacji w Związku, blokuje całkowity brak środków finansowych. 

O tym, że nowy Zarząd ma związane ręce, oraz że w samym Związku, pomimo zmiany władz, nie dzieje się dobrze, świadczyły już odejścia Katarzyny Dzięcioł-Biełowieżec i Roberta Radosza. Potwierdził to sam prezes – Janusz Pożak, który mówi, że z powodu braku środków finansowych nie może zrobić dosłownie nic.

Sprawa w Związku jest bardzo trudna. Wobec tego spodziewam się, że 8 grudnia, podczas zjazdu sprawozdawczego, zostanie wybrany nowy Zarząd, nowe władze, które będą próbowały naprawić ten stan. Ja jestem w sytuacji patowej, bo w ogóle nie mam pieniędzy. Nie ukrywam, że podjęliśmy pewne działania, ale nie mogliśmy ich dokończyć z powodu braku środków finansowych. Dużo ludzi zrezygnowało i zostałem z tym wszystkim sam

– powiedział Janusz Pożak.

Bez względu na to, czy Janusz Pożak nadal będzie pełnił funkcję prezesa PZKol-u, pozostanie radnym powiatu lubartowskiego, na którego już po raz trzeci został wybrany w przeprowadzonych w minioną niedzielę wyborach samorządowych. W grudniu 2017 roku został szefem Platformy Obywatelskiej w powiecie lubartowskim, zatem w lokalnej polityce nie jest nowicjuszem. Pożak otrzymał tym razem 19,10% głosów. W Lubartowie, skąd notabene pochodzi, znany jest jako były kolarz, społecznik i organizator Święta Roweru.

Minister sportu i turystyki Witold Bańka po wyborze Janusza Pożaka na prezesa PZKol, mówił w wywiadzie dla “Przeglądu Sportowego”, że niepokoi go polityczna działalność w regionalnych strukturach Platformy Obywatelskiej.

Niepokojące jest to, że nowy prezes – oprócz tego, że jest byłym kolarzem i biznesmenem – jest również czynnym i aktywnym politykiem, szefem struktur partyjnych. Istnieje duże zagrożenie, że przyczyni się to do skrajnego upolitycznienia PZKol, a ja jestem zdania, że prezesami polskich związków sportowych powinny być osoby absolutnie niezaangażowane politycznie, bezpartyjne i skupione wyłącznie na działalności sportowej

– mówił Witold Bańka.

Warto jednocześnie wiedzieć, że Witold Bańka jest członkiem partii Prawo i Sprawiedliwość, a więc największego oponenta Platformy Obywatelskiej. Pomimo że minister mówi dalej, w tym samym wywiadzie, że być może należy całkowicie usunąć polityków ze związków sportowych, to wiosną br. wiceprezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej został Ryszard Czarnecki, jeden z najbardziej prominentnych polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Tymczasem sam Pożak nie widzi problemu w łączeniu obu funkcji, ponieważ żadna z nich nie jest na tyle zajmująca, by którąś z nich zaniedbywać.

Nie obawiam się pełnienia obu tych funkcji, ponieważ funkcja prezesa Polskiego Związku Kolarskiego nie jest funkcją płatną i nie wymaga ode mnie bycia dyspozycyjnym codziennie. Natomiast co do funkcji radnego powiatu lubartowskiego, zostałem wybrany już na trzecią kadencję, zatem znam tamtejsze problemy i nie mam aż tak dużo obowiązków, abym dzień w dzień był zajęty. Mieszkam tam, znam to środowisko i jako radny zawsze załatwiam sprawy związane ze sportem i z kulturą, skąd mam takie duże zaufanie – nie dlatego, że nazywam się Janusz Pożak, ale dlatego że dużo działam

– wyjaśnił Janusz Pożak.

Marta Wiśniewska