Team Sky

Gianni Moscon po okresie zawieszenia, spowodowanym uderzeniem podczas Tour de France kolarza Fortuneo-Samsic, Elie Gesberta, powrócił w wielkim stylu. Włoch zaliczył triumfy w rodzimych Coppa Agostoni i Giro della Toscana, a teraz jest na najlepszej drodze do zwycięstwa w worldtourowym Tour of Guangxi. 24-latek przyznał, że dobiegający końca sezon 2018 był dla niego bardzo trudny, niekoniecznie z czysto sportowego punktu widzenia.

Krnąbrny zawodnik z Italii w listopadzie ubiegłego roku złamał nadgarstek, a uraz ten poważnie skomplikował jego przygotowania do sezonu. Mimo to, wiosną spisywał się całkiem nieźle, notując wysokie lokaty m.in. w wyścigach cyklu Challenge Mallorca, E3 Harelbeke czy Strade Bianche. Znalazł się w składzie Team Sky na Tour de France, lecz swój występ w „Wielkiej Pętli” zakończył przedwcześnie. Podczas 15. etapu uderzył wspomnianego już Gesberta, za co został wyrzucony z imprezy, a następnie zawieszony przez UCI na 5 tygodni. Do rywalizacji powrócił 15 września.

– Finał sezonu pozwolił mi się sprawdzić i cieszyć kilkoma zwycięstwami. Po trudnych dla mnie miesiącach miałem wreszcie odrobinę satysfakcji. To był dla mnie ciężki sezon. Zaczął się od złamanego nadgarstka, a potem przyszły rzeczy, o których wszyscy wiemy. Zdecydowanie dobrze, że już się kończy – mówił w rozmowie z cyclingweekly.

24-letni zawodnik wrócił na moment do wydarzeń z „Wielkiej Pętli”. Choć za swoje zachowanie przeprosił, a nałożoną karę odcierpiał, wciąż jest zdania, że organizatorzy imprezy postąpili zbyt pochopnie, wyrzucając go z imprezy.

– Sporo już zostało na ten temat powiedziane, ale to był niezły bałagan. Sędziowie podjęli taką a nie inną decyzję, ale odesłanie mnie do domu z pewnością nie było dobrą rzeczą. Każdy ma jednak na ten temat swoje zdanie – ocenił.

Moscon uznawany jest za jednego z najbardziej utalentowanych kolarzy, specjalizujących się w wyścigach jednodniowych. Od 2016 roku związany jest z Team Sky, a aktualny kontrakt z worldtourowym potentatem wygasa z końcem sezonu 2020.