Choć wydawało się, że będzie go na to stać, Miguel Angel Lopez zdecydowanie oddalił się od miejsca na podium w klasyfikacji generalnej hiszpańskiej Vuelty. Kolumbijczyk zapewnia jednak, że to jeszcze nie koniec.

W ostatnich dniach, lider ekipy Astana jechał niezwykle pasywnie, tracąc cenne sekundy w klasyfikacji generalnej. To ostatecznie przesunęło go na dopiero piątą pozycję, ze stratą ponad 30 sekund do trzeciego Stevena Kruijswijka. Wiele jednak wskazuje na to, że Kolumbijczyk wciąż ma ochotę powalczyć o najwyższe cele.

To był bardzo ciężki dzień, ponieważ Movistar jechał bardzo mocno na płaskim. Przez to, kiedy zaczęliśmy podjazd, nie czułem się najlepiej. Nie mogłem wejść w swój rytm, przez co nie byłem w stanie jechać szybciej. Później, kiedy zaatakował Yates, nikt nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności za pogoń, co także nam przeszkodziło. Liczę, że dziś będzie lepiej. Został nam jeden górski etap i trzeba go odpowiednio wykorzystać. Nie chcę mówić, że dziś zaatakuję. Wolę, żeby nikt się tego nie spodziewał

– powiedział Lopez.

Już dziś o 14:55 rozpocznie się ostatni, górski etap Vuelty w Andorze.