Fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Czekam na edycję, podczas której pretendentom do tytułu przyjdzie finiszować na podjeździe już pierwszego dnia rozgrywania hiszpańskiej Vuelty, jednak tego typu scenariusz wieńczący drugi etap to ciągle rezultat, który każe pozostałym wielkim tourom uchylić kapelusza. Czy Rohan Dennis, w swoim stylu, zdoła utrzymać prowadzenie w wyścigu jeszcze przez kilka dni? A może niedziela przyniesie nowego lidera imprezy?

Peleton wystartuje dziś z Marbelli, jednego z najbardziej znanych nadmorskich kurortów Andaluzji, choć w poszukiwaniu najpiękniejszych plaż tego regionu trzeba się udać aż do ukrytego za skałami Gibraltaru Kadyksu. Wspinaczka rozpocznie się tuż po opuszczeniu miasta, i choć Puerto de Ojen nie należy do najtrudniejszych podjazdów, powinien on ujawnić pierwszych śmiałków dybiących na moją ulubioną koszulkę w niebieskie grochy.

Mniejszych hopek na trasie niedzielnego etapu nie zabraknie, jednak na kolejny kategoryzowany podjazd dzielnym harcownikom przyjdzie poczekać aż do 115. kilometra. Po zjeździe z Alto de Ardales peleton krążyć będzie wokół turkusowych akwenów otaczających Caminito del Rey (“Ścieżkę Króla”) – wiodący przez wąwóz El Chorro szlak pieszy, który przed rewitalizacją uznawany był za najniebezpieczniejszy na świecie i pochłonął wiele ofiar.

Sympatycy kolarstwa najprawdopodobniej pamiętają tę nazwę po rozegranym tu finiszu jednego z etapów Vuelty przed trzema laty, jednak należy podkreślić, że linia mety tym razem usytuowana została w innym miejscu. Sprawi to, że zamiast mierzyć się z bardzo stromą ścianką, o etapowe zwycięstwo zawodnikom przyjdzie rywalizować na znacznie łagodniejszym podjeździe, co przynajmniej w teorii umożliwia podjęcie rękawicy zawodnikom o bardzo różnych specjalnościach.

Oto, co na temat 2. etapu wyścigu Vuelta a España 2018 mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji:

Etap 2 , 26 sierpnia 2018: Marbella > Caminito del Rey (163,5 km)

Ostatni wielki tour sezonu charakteryzuje między innymi to, że nie zwleka on z  poddawaniem dyspozycji pretendentów do tytułu pierwszej próbie. Potwierdza to drugi odcinek tegorocznej edycji Vuelty, który rozpocznie się w popularnej pośród turystów, miłośników iluzji i Rosjan Marbelli, a zakończy na pierwszym z wielu krótkich i sztywnych podjazdów w Caminito del Rey.

Jeśli garść umieszczonych na trasie niedzielnego etapu wzniesień nie zdoła zniechęcić sprinterów, oczywistym wyborem wydaje się Peter Sagan (Bora-hansgrohe). Trudno jednak wyrokować, jak obecnie kształtują się dyspozycja i motywacja Słowaka, którego w razie ich niedoboru może spróbować zastąpić Jay McCarthy. Spośród bardziej wszechstronnych sprinterów o triumf na Caminito del Rey powinni być w stanie także powalczyć znajdujący się obecnie w wybornej dyspozycji król zeszłorocznej Vuelty, Matteo Trentin (Mitchelton-Scott) i Fabio Felline (Trek-Segafredo).

Jeśli natomiast narzucone w końcówce tempo (zakładam, że przez Sky i Movistar) okaże się dla najszybszych zawodników peletonu zbyt wysokie, do głosu powinni dojść kolarze sprawnie łączący wszystkie możliwe specjalności, czyli Michał Kwiatkowski (Team Sky) i Alejandro Valverde (Movistar) – z lekkim wskazaniem na Polaka ze względu na zaprezentowaną dzień wcześniej dyspozycję.

Nie bez szans będą również Daniel Martin (UAE Team Emirates), Omar Fraile (Astana), Dylan Teuns (BMC Racing), Simone Consonni (UAE Team Emirates) i Michael Albasini (Mitchelton-Scott).

Pełną zapowiedź 73. edycji Vuelta a España można znaleźć > tutaj.

Mapy i profile tutaj

Lista startowa tutaj

Plan transmisji TV > tutaj