fot. Movistar

Trzej muszkieterowie Movistaru – Nairo Quintana, Mikel Landa i Alejandro Valverde – raz jeszcze ramię w ramię staną do walki w wielkim tourze – Vuelta a España. Będą chcieli się tam zrehabilitować za niezbyt udany wyścig Tour de France. 

Spośród tej trójki tylko Mikel Landa nie ma w swoim palmarès “wielkotourowego” zwycięstwa. W tegorocznej Wielkiej Pętli celem Movistaru była klasyfikacja generalna. Ostatecznie najwyżej notowanym kolarzem jest siódmy Landa, następnie dziesiąty Quintana i czternasty Valverde.

Kolumbijczyk zaczął Tour w najgorszy z możliwych sposobów. Już podczas pierwszego etapu stracił ponad minutę z powodu dwóch złamanych kół. Później zaplątał się w kraksę, której skutki odczuwał do końca wyścigu. Na pocieszenie ma etapowe zwycięstwo na 65-kilometrowym, siedemnastym etapie.

Podążajmy naprzód i spoglądajmy w stronę Vuelta a España. Myślę, że możemy się tam dobrze zaprezentować. W Tourze nie osiągnęliśmy zamierzonego rezultatu, ale pozostawaliśmy w rywalizacji, nie przestawaliśmy walczyć i mamy nadzieję, że będziemy w lepszej kondycji w sierpniu i we wrześniu

– powiedział Nairo Quintana.

Mikel Landa z kolei mocno poobijał się na brukowanym etapie do Roubaix. Nieco zregenerował się w późniejszej fazie wyścigu, ale nie powiodła mu się jazda indywidualna na czas i spadł z szóstej na siódmą lokatę. Mimo to zdołał wyciągnąć ze swojego występu pozytywne wnioski.

Zważywszy na to, że “czasówka” w moim wykonaniu była g…, tym, co mogę uznać za aspekt pozytywny, jest jazda wśród niesamowitych tłumów kibiców.

Jeśli zaś chodzi o cały wyścig, to myślę, że utrzymywałem dość równą dyspozycję i udowodniłem, że jestem w stanie walczyć w trzytygodniowym wyścigu, o czym świadczy miejsce w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej. Być może nie byliśmy tak mocni, jak chcieliśmy, zwłaszcza na podjazdach, które nam pasowały, ale nie możemy zmienić tego, co już się wydarzyło

– nieco filozoficznie skomentował Mikel Landa.

Właściwie poza przygotowaniem akcji Quintany na siedemnastym etapie, nieco niewidoczny był Alejandro Valverde. Zwycięzca hiszpańskiej Vuelty z 2009 roku przyznał, że mimo iż obwieścili go jednym z trzech liderów, to pełnił w Movistarze funkcję pomocnika.

Byłem jednym z trzech liderów, ale mówiąc szczerze każdy wiedział, że to Mikel i Nairo przewodzili drużynie. Mam jedenaście etapowych zwycięstw w wielkich tourach i cztery wygrane klasyfikacje generalne, więc przyjechałem tu po to, żeby ich wspierać.

Ostatecznie wygraliśmy etap, Mikel i Nairo zajęli miejsca w pierwszej dziesiątce i zwyciężyliśmy w klasyfikacji drużynowej – myślę, że to dla nas świetny rezultat. Teraz będę miał czas na odpoczynek i radość z wakacji, ale w międzyczasie będę myślał o Vuelcie, gdzie będziemy przygotowywać się do mistrzostw świata

– dodał Alejandro Valverde.