fot. Team Sunweb

Holender nie zdołał obronić tytułu w Giro d’Italia, ale pokazał się z dobrej strony i był zdecydowanie najrówniej jadącym kolarzem wyścigu.

W zeszłym roku Dumoulin wygrał 100. Giro d’Italia pokonując jednych z najlepszych górali świata – Nairo Quintanę, Vincenzo Nibalego czy Thibaut Pinota. W tym sezonie broniący tytułu zawodnik Team Sunweb miał się zmierzyć z Christopherem Froomem (Team Sky), aczkolwiek wielu przewidywało, że Holender nie ma większych szans – wszystko przez brak długich etapów jazdy indywidualnej na czas.

Mistrz świata z Bergen pokazał, że jego siłą w Wielkich Tourach może się stać równa jazda w każdym terenie – na czasówkach Motyl z Maastricht nadrabiał po kilkadziesiąt sekund, a w górach tracił po kilkanaście. Holender długo był jedynym rywalem Simona Yatesa (Mitchelton-Scott), a gdy Brytyjczyk osłabł, to Dumoulin stał się jedynym zagrożeniem dla… Christophera Froome’a. Tytuł “uciekł” jednak razem w późniejszym zwycięzcą na szutrowych zboczach Finestre.

Patrząc na to z boku można powiedzieć, że powinienem od szczytu Finestre gonić na maksa, ale wtedy uznałem, że taka decyzja pozbawiłaby mnie szans na tytuł, bo nie byłem tak dobry jak Froome. Wiedziałem, że jeśli wyzwę go na pojedynek, jeden na jeden, to w końcu przegram i ostatecznie wyjdzie na to, że stracę więcej czasu. Uznałem, że muszę zaryzykować, że on “strzeli”, a ja z pomocą FDJ trochę się zbliżę

– mówił po wyścigu Dumoulin.

Na królewskim etapie do Jafferau Froome zaatakował 80km przed metą i wyszedł na prowadzenie w wyścigu po szalonej akcji. Dumoulin, wykończony pogonią, stracił 3:23 i utrzymał drugie miejsce, z tą różnicą, że na pozycji lidera Yates został zastąpiony przez Froome’a. Wydaje się, że dużym problemem dla goniącego Holendra był brak współpracy ze strony Miguela Lopeza (Astana) i Richarda Carapaza (Movistar).

Może mogłem to zrobić inaczej, ale wtedy wydawało mi się, że to jedyna słuszna decyzja i cieszę się z tego, co zrobiłem. Nigdy nie spodziewałem się, że Froome będzie tak mocny do samej mety. To nie tam przegrałem ten wyścig i nie stało się to w żadnym konkretnym miejscu. Myślę, że mój poziom był taki sam jak w zeszłym roku, ale wtedy trasy były bardziej pode mnie. Cieszę się z drugiej lokaty na dużo cięższych etapach, bo moją bronią są czasówki, a tutaj nie miałem jak nadrobić zbyt wiele.

Wobec Froome’a wciąż toczy się postępowanie w sprawie przekroczonej dawki Salbutamolu na zeszłorocznej Vuelta a Espana. Brytyjczyk może stracić tytuł z Hiszpanii, a ewentualne zawieszenie może odebrać mu nawet wygraną w zakończonym wczoraj Giro.

Nawet jeśli zostanie zawieszony za “wpadkę” z Vuelty, to nie sądzę, żeby miało to wpływ na Giro. Mam nadzieję, że nie, bo nie chciałbym tak wygrać. Na razie skupiam się na odpoczynku, a potem dopiero zdecyduję czy jadę na Tour czy nie i w jakiej roli się tam pojawię. Na teraz jestem po prostu szczęśliwy, że Giro się skończyło. Chciałbym spróbować powalczyć w Wielkiej Pętli, ale zobaczymy. Wszystko, co ewentualnie tam zdobędę to bonus

– zakończył Holender.