Grande Partenza w Izraelu, kilka odcinków dla sprinterów i przeprawa przez kilka ciekawych górek. Pierwszy tydzień Giro d’Italia 2018 był bardzo dobrze wyważonym rozpoczęciem ścigania w wielkim tourze. Kto wyszedł na tym najlepiej, a kto najgorzej?

Plusy:
Ostatni koszul
Zdobycie koszulki lidera po rozpoczynającym wyścig prologu było głównym zadaniem Rohana Dennisa podczas tegorocznego Giro d’Italia. Choć Australijczyk w Jerozolimie przegrał z Tomem Dumoulinem, już dzień później to właśnie on wyszedł na podium po Maglia Rosa. Kolarz BMC tym samym skompletował koszulki liderów z trzech największych etapówek, co jest nie lada osiągnięciem.

Podmienieni Turbo Twins
Kilka lat temu, żużlowa społeczność okrzyknęła Chrisa Holdera i Darcy’ego Warda mianem “Turbo Twins”. Kiedy tylko bracia Yates rozpoczęli drogę na kolarski szczyt, porównanie ich do Australijskich żużlowców było wręcz czymś naturalnym. Jak jednak widać, jeden z Brytyjczyków musiał zostać zastąpiony przez Estebana Chavesa, by ekipa Mitchelton – Scott w końcu wystrzeliła.
Mówiąc zupełnie serio, jazda Simona Yatesa i wspomnianego wyżej Kolumbijczyka jest na ten moment bezbłędna. Czy podopieczni Shane’a Bannana utrzymają taki poziom do końca wyścigu? Nie mamy nic przeciwko.

Lefevere odmienia życie?
Po trzech etapach tegorocznego wyścigu, Elia Viviani był już spełniony. Dwa wygrane etapy i przejęcie koszulki lidera klasyfikacji punktowej to dla Włocha idealny początek wyścigu. Co więcej, doświadczony już sprinter nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Czy jego forma to w dużej mierze praca z Patrickiem Lefeverem? Nie zamierzamy przeczyć.

Minusy:
Choketopher Froome
Choć wcześniej się to nie zdarzało, Christopher Froome nie jest w stanie przeskoczyć pewnego poziomu, prezentowanego praktycznie od samego początku sezonu. Tym samym, będąc nawet idealnie ustawionym, Brytyjczyk w najważniejszym momencie wręcz staje w miejscu, tracąc czas do najgroźniejszych rywali. Czy drugi tydzień będzie już dla niego lepszy? Zobaczymy.

We need Aruface!
Kolejnym z faworytów, który póki co zawodzi, jest Fabio Aru. Lider ekipy UAE Team Emirates od początku roku nie prezentuje się tak, jak jeszcze przed rokiem, co okazuje się być naprawdę sporym problemem. Niestety mistrz Włoch nie jest w stanie pokazać swojej charakterystycznej mimiki jadąc na czele, czego nam póki co brakuje.
PS: Tak serio, to przydałby się ktoś jeszcze do rozruszania towarzystwa.

Ani ptak, ani samolot
Mówi się o Aru, mówi się o Froomie, ale to co póki co wyprawia Miguel Angel Lopez jest… kiepską reklamą jego talantu. Popularny Superman, póki co zdołał jedynie stracić sporo czasu na rozpoczynającym wyścig prologu praz w koncertowy sposób wyprostować jeden z zakrętów. Póki co to nie jest wyścig Kolumbijczyka i wiele wskazuje, że to się nie zmieni.