fot. Lotto-Soudal / PhotoNEWS

Wspaniała rywalizacja podczas Trofeo Serra de Tramuntana. Specjalista od zwycięstw w brzydkiej pogodzie – Tim Wellens – po arcyciekawej końcówce powtórzył sukces z ubiegłego roku.

Drugi dzień ścigania na Majorce był przeznaczony dla górali. Sześć górskich premii, w tym wymagająca wspinaczka pod Puig Major i ostatnie kilometry wiodące w górę – to wszystko zwiastowało sporo emocji. Podobnie jak wczoraj w barwach Team Sky na starcie stanął Michał Gołaś.

Pomimo sporej ilości atakujących zawodników pierwszym, który zyskał przewagę był Sondre Holst Enger (Israel Cycling Academy). Norweg zyskał około 3 minut przewagi nad peletonem, a za jego plecami jechali Sindre Lunke (Fortuneo-Samsic), Elmar Reinders (Roompot) oraz Jordi Simón (Burgos-BH). Enger zdołał utrzymać przewagę aż do początku wspinaczki do czwartej górskiej premii i około 60 kilometrów przed metą akcja na etapie nabrała rozpędu.

Za ucieczkę zabrał się wracający do ścigania Alejandro Valverde (Movistar) oraz Tim Wellens (Lotto-Soudal), Gianluca Brambilla (Trek-Segafredo), Gianni Moscon (Team Sky) i Gregor Muhlberger (Bora-hansgrohe). 40 kilometrów przed metą prowadząca piątka miała nieco ponad minutę przewagi nad peletonem. Doświadczony “Bala” jechał najaktywniej i jako pierwszy przekroczył szczyt Puig Major, a cała piątka ruszyła w kierunku ostatniej górskiej premii.

Końcowe kilometry to naprzemienne ataki całego kwintetu i ciągłe zwroty akcji. Każdy z zawodników odstawał, by po chwili złapać drugi oddech i ruszyć to ataku. Mając jednak na uwadze, że pogoda nie należała do najlepszych to największą szansę miał Wellens i Belg z tej okazji skorzystał. Tuż za plecami kolarza Lotto-Soudal przyjechał Moscon, a podium uzupełnił Alejandro Valverde.