© Quick-Step Floors Cycling Team / Getty Images

Spory upał, skrócony etap, świetna praca Mitchelton – Scott, ale to kolarze Quick – Step Floors cieszyli się z triumfu Vivianiego. Co mieli do powiedzenia bohaterowie dzisiejszego dnia?

Elia Viviani (Quick – Step Floors):

Dzisiaj było bardzo gorąco, a to bardzo utrudniało jazdę. Trzeba było pamiętać o nawodnieniu i zostawić sobie moc na ostatnie 200 metrów. Koledzy wykonali świetną pracę, która pomogła mi w odniesieniu tego zwycięstwa. Dodaje to pewności siebie, ale także pokazuje jak przepracowałem okres przygotowawczy.

Pierwszy triumf w sezonie zawsze jest najtrudniejszy. Czułem się tu dobrze, ale zawsze czegoś brakowało. Jestem szczęśliwy, że dziś wszystko poszło idealnie i otworzyłem swój licznik zwycięstw tak wcześnie.

Drugi na mecie Phil Bauhaus (Team Sunweb) zaliczył swój najlepszy występ w swojej krótkiej historii startów Santos Tour Down Under. Niemiecki sprinter na mecie nie krył zadowolenia:

Naprawdę bardzo cieszę się z tego drugiego miejsca. Warunki dzisiaj były bardzo trudne, upał mocno dawał się we znaki, ale udało nam się uzyskać dobry wynik. Koledzy pomogli mi w zajęciu dobrej miejscówki na finiszu, a ja tylko wykończyłem ich pracę.

W zupełnie innym tonie wypowiadał się Caleb Ewan (Mitchelton – Scott):

Jestem bardzo rozczarowany wynikiem. Ekipa wykonała świetną pracę, a ja byłem tylko trzeci. Był czołowy wiatr i nie chciałem zbyt szybko rozpoczynać sprintu. Jednak okazało się to błędem i Elia Viviani skutecznie mnie zaskoczył.

Cztery dni za nami i mamy czterech różnych zwycięzców. To tylko pokazuje, jacy sprinterzy się tutaj znaleźli. Cieszę się natomiast z tego jak rozprowadza mnie zespół. Chyba nigdy do tej pory nie miałem takiego pociągu sprinterskiego. To, że nie do końca to wykorzystuje jest tylko moją winą.

Triumf w kryterium przed Santos Tour Down Under, a później miejsca 3,4 i 5. Mistrz świata Peter Sagan (BORA – hansgrohe) nie do końca może być zadowolony ze swojej postawy, a na pewno więcej oczekiwali od niego kibice.

Było dziś wyjątkowo gorąco i wyjątkowo szybko. Wiał wiatr z tyłu i średnia etapu była naprawdę niezła. Udało nam się uzyskać cenną sekundę na lotnej premii dla Jaya McCarthy. Niestety finiszowy sprint nie poszedł po naszej myśli. Ważne, że zakończyliśmy bezpiecznie dzień. Na kolejne szanse musimy nadal polować

– powiedział na mecie Słowak.

Sprint Vivianiego trwał 18 sekund. W tym czasie Włoch wygenerował średnią moc 1105 W, a maksymalnie 1368 W. Osiągnął maksymalnie prawie 72 km/h.