fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Przyszły pierwsze góry i od razu mamy prawdziwą weryfikację siły najlepszych kolarzy w stawce. Kto zyskał, a kto stracił w naszych oczach?

Plusy:
Astronomiczny danse macabre
Przyszły góry, doczekaliśmy się weryfikacji. Wniosek po dzisiejszym etapie jest jeden – każdy, ale to każdy jest w tym wyścigu do zgubienia. Tak, nawet Chris Froome może mieć przed sobą bardzo ciężki okres. Bardzo lubimy takie etapy, które scenariuszem niewiele odbiegają od dzieł Alfreda Hitchcocka. Chcemy więcej!

Wojna legend
Spoglądając w klasyfikację generalną, mamy nieodparte wrażenie, że druga część tegorocznej Vuelty stanie pod znakiem walki dwóch kolarskich legend – Chrisa Froome’a i Vincenzo Nibalego, których uzupełniać będzie trzeci mistrz Alberto Contador, oraz czarny koń Wilco Kelderman. Bez wątpienia wyścig się ułożył, ale nie jest powiedziane, że wpłynie to źle na ilość emocji. W końcu opcji taktycznych najwięcej mają kolarze ze stratami.

Dwie niespodzianki
Zarówno Miguel Angel Lopez, jak i Wilco Kelderman pojechali dziś lepiej, niż ktokolwiek się spodziewał. Obaj z pewnością mogą być jeszcze w tym wyścigu groźni, nawet walcząc o miejsce w czołowej piątce, jeśli nie trójce. Już niedługo kolejny wielki podjazd jeszcze raz zweryfikuje ich formę, lecz według nas, mają oni spore szanse na zdanie kolejnego testu.

Minusy:
Zawodzące gwiazdy
O ile słabość Fabio Aru, który ma za sobą bardzo ciężką walkę o wysokie miejsce w Tour de France, da się wytłumaczyć, o tyle jazdy Estebana Chavesa nie da się w jakikolwiek sposób obronić. Młody Kolumbijczyk ma już podobno psychologiczne problemy za sobą, lecz niewiele na to wskazuje. Nadal brakuje mu wiele do najlepszej formy, przez co wypadł dziś z walki o zwycięstwo w wyścigu. Póki co.

Płaczące niebo
Etap był tak dobry, że musimy ponarzekać na pogodę! Oczywiście z lekkim uśmiechem nawołujemy aurę, aby dała spokój kolarzom i znów wylała nad Hiszpanię całe morze słonecznych promieni. Dziś nawet nam było zimno.