fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Na dziewiątym etapie Tour de France tegoroczne plany Rafała Majki legły w gruzach. Jak to często bywa w takich przypadkach, Polak postanowił wystartować w Hiszpanii. Czego możemy się po nim spodziewać?

Do momentu feralnej kraksy, „Zgred” zajmował dziesiątą lokatę w klasyfikacji generalnej. Drugim miejscem w Tour de Pologne potwierdził dobrą dyspozycję i rozbudził nadzieję polskich kibiców na udany występ w wyścigu Vuelta a Espana, w którym dwa lata temu stanął na najniższym stopniu podium. O swoich planach poinformował dziennikarzy po zakończeniu naszego narodowego touru:

Teraz trochę odpocznę i kolejnym celem będzie Vuelta, na której raczej nie będę celował w „generalkę”, bo jestem na wysokich obrotach od Tour de France. Będę starał się wygrać etap.

Kilka dni później inny pogląd na sytuację przedstawił podczas prezentacji składu Ralph Denk, manager ekipy Bora-hansgrohe, cytowany przez oficjalną stronę zespołu:

Uważam, że mamy dobrze zbalansowany skład, by wspierać Rafała i by walczyć o zwycięstwa etapowe. Rafał będzie naszym liderem na klasyfikację generalną, a cel, jaki ma osiągnąć, to pierwsza piątka. 

Najnowsza historia z kolei pokazuje, że górale, którzy w wyniku kraks musieli wycofać się z Wielkiej Pętli, potrafili skutecznie rywalizować na hiszpańskich drogach. W 2014 roku Alberto Contador zakończył walkę o maillot jaune na dziesiątym etapie. Początkowo zapowiadał, że nie wystartuje w Vuelcie, później stwierdził, że skoncentruje się na wygraniu etapu, a ostatecznie triumfował w całej imprezie, wyprzedzając bezpośrednio Chrisa Froome’a, który Tour de France opuścił jeszcze szybciej, bo na piątym odcinku.

W ubiegłym sezonie „El Pistolero” zszedł z trasy Wielkiej Pętli na dziewiątym etapie, a w ojczystym wyścigu uplasował się na czwartym miejscu. W 2011 roku Bradley Wiggins start we Francji zakończył w pierwszym tygodniu, a w Vuelcie zajął trzecią lokatę.

Rafał Majka jest, jak mawia Tomasz Jaroński, skutecznym zawodnikiem. Na ogół nie błyszczy w mniejszych wyścigach, ale osiąga sukcesy w docelowych imprezach, zwłaszcza w Wielkich Tourach. Przylgnęła również do niego łatka zawodnika, który spisuje się lepiej w drugim trzytygodniowym wyścigu danego sezonu. Pewnym problemem jest za to swoista pasywność w sytuacji, gdy walczy o podium w całej imprezie.

Wbrew temu, co powiedział Ralph Denk, Polak raczej nie będzie mógł liczyć na efektywne wsparcie kolegów w wysokich górach, a pod tym względem BORA-hansgrohe jawi się jako „godny” następca ekipy Tinkoff. Paradoksalnie, Rafałowi Majce brakuje pomocnika, jakim on sam był dla Alberto Contadora. Natomiast nieobecność Petera Sagana powinna okazać się korzystna – uwaga całego teamu skupi się na „Zgredzie”.

Już na pierwszym etapie, jeździe drużynowej na czas na dystansie 13,8 km, należy spodziewać się strat Polaka. Podobnie jak na szesnastym odcinku, około czterdziestokilometrowej „czasówce”.

Pokonywanie charakterystycznych dla Vuelty „ścianek” nie jest najmocniejszą stroną kolarza z Zegartowic. Zdecydowanie preferuje on długie podjazdy, których w tegorocznej edycji nie zabraknie. W szczególności Majce powinny pasować etapy: jedenasty, z finałową wspinaczką do obserwatorium astronomicznego Calar Alto; czternasty, kończący się na Sierra de la Pandera; piętnasty, prowadzący do Sierra Nevada oraz dwudziesty, z wjazdem na Alto de l’Angliru.

Tradycyjnie Vuelta a Espana jest celem dla górali walczących wcześniej w Giro d’Italia. W tym roku jednak, z najlepszej piątki batalii o maglia rosa, na starcie w Nimes zjawią się tylko Vincenzo Nibali i Ilnur Zakarin. Nie zabraknie natomiast gwiazd Tour de France, na czele z Chrisem Froomem, Romainem Bardet, Fabio Aru i Warrenem Barguilem. Swoje trzy asy wystawi zespół Orica-Scott, a występ Alberto Contadora to zupełnie inna bajka. Konkurencja jest duża. Pytanie tylko jak zawodnicy mający w nogach trzy tygodnie rywalizacji we Francji się zregenerują. Historia podpowiada, że prawdopodobnie nie wszyscy będą w najlepszej dyspozycji.

Co prawda, sam Rafał ostrożnie wypowiadał się o swoich szansach na dobre miejsce w klasyfikacji generalnej, ale, jak pamiętamy w 2014 roku, gdy okazało się, że musi wystartować w Tour de France w miejsce zawieszonego Romana Kreuzigera, nie był, delikatnie mówiąc, zachwycony. Jak to się potoczyło, nie trzeba nikomu przypominać…

Wobec tego brak dobrego rezultatu Rafała Majki podczas Vuelty będzie niemiłą niespodzianką. Jeżeli „Zgredowi” zabraknie sił na walkę w klasyfikacji generalnej, to powinien wygrać któryś z górskich odcinków, ewentualnie pokusić się o koszulkę najlepszego górala.