BORA-hansgrohe

Po siedmiu latach w drużynie BMC Racing wydawało się, że niemiecki kolarz Marcus Burghardt do czasu swojej emerytury pozostanie w amerykańskiej ekipie. Telefon do menedżera BORA – hansgrohe, Ralpha Denka, zmienił jednak wszystko.

Ralph Denk jest moim sąsiadem, a także przyjacielem. Nie miałem kontraktu z BMC, więc rozmawiałem z nim o transferze do BORA-hansgrohe. Od razu mu powiedziałem, że jestem na tak. Zespół miał jeździć w World Tourze, a w składzie było kilku utalentowanych i młodych zawodników. Chciałem dołączyć do takiej drużyny i pomóc w jej rozwoju. Teraz pracuję dla jednego z moich przyjaciół. Ciąży na mnie duża presja

– powiedział Burghardt.

Doświadczony kolarz był jedynym z głównych pomocników Petera Sagana podczas wiosennych klasyków. Drużyna BORA -hansgrohe może mieć mieszane uczucia po tegorocznej wiośnie. Mistrz świata wygrał co prawda Kuurne – Bruksela – Kuurne, a także był drugi w Mediolan – San Remo i Omloop Het Nieuwsblad, ale w Ronde van Vlaanderen i Paryż – Roubiax dopadał go pech i nie znalazł się w nich nawet w pierwszej „dziesiątce”. Zespół Ralpha Denka był często krytykowany za to, iż pomocnicy Sagana nie są wystarczająco silni, aby zapewnić mu należytą pomoc. Innego zdania jest Burghardt, który twierdzi, że on i jego koledzy pracowali dobrze i tylko pech sprawił, że wyniki były mało satysfakcjonujące.

Niemiecki zawodnik od początku swojej kariery najlepiej czuł się na brukach. W 2007 roku, jako zawodnik T-Mobile Team wygrał swój pierwszy poważny klasyk w karierze, Gent-Wevelgem. W tym samym sezonie zajął trzecie miejsce w E3 Prijs Vlaanderen. Do 2009 roku Niemiec w każdym liczącym się brukowym klasyku, przynajmniej raz zajmował miejsce w pierwszej dziesiątce. Pomimo sukcesów zdawał sobie jednak sprawę, że najlepiej czuje się w roli pomocnika, który służy swoim doświadczeniem, a nie lidera.

W kolarstwie najważniejsze są zwycięstwa, w pewnym momencie zauważyłem, że ich nie odnoszę. Zawsze gdy myślisz o wygranej, to trochę się oszczędzasz. Jeśli ja, jako pomocnik, nie daję z siebie wszystkiego, to mój lider będzie musiał zużyć więcej sił

– powiedział kolarz BORA-hansgrohe.

Kolejnym celem Niemca na ten sezon jest Tour de France, w którym na swoim koncie ma jedno zwycięstwo etapowe. Sezon 2007 na długo zapadnie w pamięci Burghardta. To wtedy w wyniku afery dopingowej główny sponsor grupy, Deutsche Telekom, z końcem listopada odstąpił od umowy sponsorskiej. Był to wielki cios dla niemieckiego kolarstwa, przez wiele lat Tour de France było omijane szerokim łukiem. Po kilku latach kolarstwo u naszych zachodnich sąsiadów znów stało się jednym z najważniejszych sportów w kraju. Dowodem tego jest start tegorocznej edycji Tour de France w Dusseldorfie.

Jako doświadczony niemiecki kolarz przeżyłem wszystko. Na początku kariery kolarstwo w Niemczech przyciągało wielu kibiców. Po aferach dopingowych media, a także część kibiców odwróciła się i nie mówiono o kolarstwie w Niemczech. Jednak teraz zainteresowanie znów wzrosło i wszystko idzie ku dobremu. Z wielką niecierpliwością czekam na Tour, ponieważ będzie to ostatnia okazja w mojej karierze, aby rozpocząć ten wyścig na niemieckiej ziemi. To wyjątkowe uczucie. Peter po raz kolejny powalczy o zieloną koszulkę, a Rafał ma duże szansę na miejsce w pierwszej piątce klasyfikacji generalnej. To byłby naprawdę dobry wynik

–zakończył Markus Burghardt.