Fot. Katusha-Alpecin

“Powiedziano mi, że jestem za ciężki” – tłumaczył kolarz Katushy podczas rozmowy z portalem tv2.no.

Alexander Kristoff wygrał kilka dni temu worldtourowy klasyk Eschborn – Frankfurt i tym samym zanotował swój szósty triumf w tym sezonie, a siódmy dla całej drużyny Katusha – Alpecin. Fakt, że Norweg jest najlepszym zawodnikiem grupy pod względem zwycięstw tym bardziej zastanawia samego zainteresowanego, że ktoś w ekipie zwraca mu uwagę w sprawie jego wagi.

Oni myślą, że powinienem schudnąć dwa czy trzy kilogramy. Nie jestem cięższy niż wcześniej, a im się tak wydaje. Jeśli spojrzycie w moje zapiski treningowe to dowiecie się, że mam taką samą wagę jak przed laty.

Patrze na to z przymrużeniem oka. Oczywiście mógłbym być lżejszy, ale zamierzam osiągać dobre rezultaty w płaskich wyścigach, a tam waga nie gra tak dużej roli. Z drugiej strony, próbowałem kiedyś zrzucić wagę, ale to nie pomagało w treningu. Wszystko bierze się z tego, że mam szczupłe nogi oraz ręce, ale mały brzuszek.

-tłumaczy się Kristoff, ale Norweg broni się jednak wynikami

Nie widzę powodu dlaczego mają być na mnie źli skoro jestem jedynym zawodnikiem który robi wyniki dla Katushy. Na siedem zwycięstw sześć jest moich, ale da się odczuć, że w tym roku jest nerwowa atmosfera w ekipie.