Foto: Brian Hodes/VeloImages/Amgen Tour of California

Pomimo trzynastu zwycięstw w ubiegłym sezonie, kolarz drużyny Team Katusha- Alpecin Alexander Kristoff, nie jest zadowolony z roku 2016. Ten rok ma być dla Norwega, o wiele lepszy, jego celami na ten sezon będą zwycięstwa w monumentach.

W rozmowie za Ciclo21, Alexander nie ukrywa, że już od początku sezonu chciałby odnosić sukcesy i powrócić do swoich najlepszych czasów, czyli do roku 2014, kiedy wygrał Milano–Sanremo i do roku 2015, gdzie odniósł zwycięstwo w Tour of Flanders.

„Moimi głównymi celami na pierwszą część sezonu, będą dwa wielkie monumenty, czyli Milan – San Remo i Tour of Flanders. To tam powinienem mieć największe szanse na odniesienie zwycięstwa”.

– powiedział Kristoff.

Alexander marzy również o wygraniu Paryż-Roubaix, byłoby to dla niego spełnienie marzeń. Chciałby mieć w swoim „palmares” trzy wielkie wiosenne klasyki. Do tego brakuje mu właśnie Piekła Północy.

Po wiosennych klasykach kolejnymi priorytetami Norwega będzie wygranie etapu podczas Tour de France i zdobycia mistrzostwa świata na własnej ziemi w Bergen.

W Tour de France, Kristoff ostatni swój etap w 2014 roku i ma nadzieję, że uda mu się odnieść chociaż jedno zwycięstwo. Po cichu zawodnik Katushy, liczy też na zdobycie zielonej koszulki, jednak wie, że pokonanie Petera Sagana będzie bardzo trudne.

Za to w Bergen, Alexander będzie musiał uzgodnić współpracę z Edvaldem Boasson Hagenem ( Dimension Data) . Pamiętamy, że podczas ubiegłorocznego czempionatu w Katarze, obaj zawodnicy nie potrafili nawiązać odpowiedniej współpracy. Miejmy nadzieję, że jednak panowie dogadają się i pokażą się z dobrej strony na swojej ojczystej ziemi.