Fot. Dimension Data

Podczas gdy najlepsi sprinterzy świata rywalizują ze sobą w holendersko-belgijskiej „etapówce” Eneco Tour, Mark Cavendish ściga się w mniejszych wyścigach niedaleko swojego domu w Toskanii.

W dwuetapowym Giro della Toscana Mark Cavendish był siódmy i drugi – uległ tylko Samowi Bennettowi z Bory-Argon 18. Mimo zawodu z powodu braku zwycięstwa, Brytyjczyk jest zadowolony ze swojej dyspozycji.

– Jestem zadowolony z mojej formy, jeździ mi się dobrze. Przed tymi wyścigami ciężko trenowałem, to ważne przed mistrzostwami świata. Zdecydowałem się wystartować w Giro della Toscana, ponieważ ten wyścig odbywa się obok mojego domu w Quarracie. Poza tym, ścigając się w tym wyścigu oraz w innych włoskich jednodniówkach, mogę uzbierać trochę potrzebnych mojej drużynie punktów do rankingu UCI World Tour, no i dopasować plan treningów przed MŚ – tłumaczył Cavendish portalowi cyclingnews.com.

Mark Cavendish nie chciał wdawać się w dywagacje na temat tego, czy drużyna Dimension Data straci licencję World Tour. Powiedział tylko, że za etapowe zwycięstwo w Eneco Tour jest tylko sześć punktów, dlatego lepiej, by koledzy pojechali dla Edvalda Boassona Hagena, który może zająć dobre miejsce w klasyfikacji generalnej.

Dziś „Manxman” startował w jednodniowym wyścigu Coppa Sabatini, w którym był czterdziesty drugi. W niedzielę weźmie udział w Gran Premio Bruno Beghelli. Ponadto, możliwe, że pojedzie także w dwóch francuskich imprezach, które odbędą się w pierwszej dekadzie października – Paris-Bourges i Paris-Tours.